Polityka zagraniczna Polski – cz. 9

Doktryny w polskiej polityce zagranicznej W polskiej polityce zagranicznej po 1918 roku pojawiały się różne koncepcje (doktryny), których echo słychać nieraz do dziś. Warto je krótko, acz krytycznie omówić. Koncepcja konfederacyjna Piłsudskiego. Według Piłsudskiego głównym wrogiem odrodzonej Polski była Rosja (biała i czerwona). Dlatego chciał on stworzyć pas niepodległych państw (Litwa, Białoruś, Ukraina) sprzymierzonych z Polską, związanych z nią sojuszem wojskowym przeciw Rosji i oddzielających ją od Rosji. Polska miała przewodzić temu sojuszowi. Dziś mamy istniejące państwa litewskie, białoruskie i ukraińskie, jednak trudno wyobrazić sobie wspólny sojusz antyrosyjski z nimi wszystkimi.  Stosunek tych państw do Polski jest inny niż życzyłby sobie Piłsudski – p. szykany wobec polskiej mniejszości na Litwie (choć oba kraje są teoretycznie sojusznikami w UE i NATO), prorosyjski reżim Łukaszenki na Białorusi, kult band UPA na Ukrainie. Poza tym, antyrosyjskość jako wektor polityki jest nieefektywna, jest negatywnym ustawieniem się do naszego największego wschodniego sąsiada, co powoduje wrogie reakcje Rosji, jak np. embarga na nasze towary.

Polityka zagraniczna Polski – cz. 8

Uwarunkowania polskiej polityki zagranicznej. Uwarunkowania polskiej polityki zagranicznej są różnorakie. Jeden prosty podział to rozróżnienie między uwarunkowaniami wewnętrznymi (kultura polityczna kraju, mentalność, kadry, doświadczenia historyczne, siła ekonomiczna kraju, bogactwa naturalne, armia i jej siła rażenia, stabilność rządu itp.) a zewnętrznymi (sąsiedzi i ich polityka, organizacje międzynarodowe, globalny układ sił, geopolityka, międzynarodowe przepływy towarowe i finansowe, ideologie, organizacje religijne itp.). Tu od razu dodam jeden komentarz: mamy zasadniczy wpływ przede wszystkim na uwarunkowania wewnętrzne, więc powinniśmy te wewnętrzne czynniki wzmacniać, optymalizować i jak najefektywniej wykorzystywać – tu jest jeszcze ogromna praca do wykonania – czyli zbudować dużo lepszą kulturę polityczną, wykształcić lepsze kadry, wzmocnić gospodarkę i armię, przepracować doświadczenia historyczne. Ja podzielę uwarunkowania polityki zagranicznej na następujące grupy:

Polityka zagraniczna Polski – cz. 7

Kto ma uprawiać politykę zagraniczną? Można by powiedzieć, że wszyscy obywatele państwa – poprzez wyjazdy, kontakty zagraniczne, podejmowanie cudzoziemców, zachowanie wobec obcych, wyrażanie opinii o poszczególnych krajach, działalność w stowarzyszeniach, kontakty w ramach partnerstw miast, województw itd. itp. W jakimś sensie to prawda, ale… …nam chodzi o politykę zagraniczną państwa, jako całości, o politykę mającą skutki formalne pomiędzy państwami bądź między państwem a organizacjami międzynarodowymi. Kto powinien z ramienia państwa prowadzić politykę zagraniczną? Dziś jest tak, że mamy pięć ośrodków polityki zagranicznej:

Polityka zagraniczna Polski – cz. 6

Według jakich zasad uprawiana jest polityka zagraniczna? Poniżej zebrałem zasady, które spotkać można w polityce zagranicznej. To są zasady skutecznej i bezpiecznej polityki zagranicznej. Nie wszystkie naraz muszą obowiązywać, a także nie wszystkie mają tę samą wagę. Nie są też jednakowo moralne czy szlachetne – jedne są jak najbardziej etycznie uzasadnione, inne są neutralne, a nieliczne – wręcz wątpliwe. Oto te zasady:

Polityka zagraniczna Polski – cz. 5

Jakimi kanałami i instrumentami trzeba/można prowadzić politykę zagraniczną? Prowadzenie dobrej polityki zagranicznej to jak gra całej orkiestry. Politykę tę trzeba uprawiać wieloma kanałami i w rozmaitych formach, a wszystkie formy i kanały powinny być ze sobą zestrojone i mają się uzupełniać. 1. Prezydent – głowa państwa, mający mandat wyborców, pełniący funkcję reprezentacyjną, kontrolną i mający prerogatywy w zakresie bezpieczeństwa Polski, zwierzchnik sił zbrojnych. Głos prezydenta jest słyszalny i liczy się. Prezydent spotyka się z głowami innych państw, jest uczestnikiem wielu spotkań międzynarodowych, ma też inicjatywę ustawodawczą. Powinien odgrywać dużą rolę w polityce zagranicznej i współpracować w tym obszarze z rządem, szczególnie z MSZ-em.

Co zrobić z Polską? Zrepolonizować? – cd.

Na naszą odpowiedź (p. poprzedni wpis) p. Małgorzata Todd odpisała nam: No, to już wiemy co należy zrobić. Pozostaje pytanie jak?! Słusznie. Aby rozwinąć tę myśl, zaczerpnijmy z zasobu dobrych praktyk zarządzania: kto, co, jak, kiedy, gdzie i przy pomocy jakich zasobów ma zrobić. KTO – większość parlamentarna, CO – już wiemy, KIEDY – gdy tylko się da, jak najszybciej, GDZIE – w Polsce, ZASOBY – budżet, aparat państwowy, naród, wiedza, dobre projekty, których trochę jest, pozostaje JAK –

Co zrobić z Polską? Zrepolonizować?

Pani Małgorzata Todd zadała ostatnio pytanie “A zatem co wymaga repolonizacji? Może prócz mediów, sądownictwa, gospodarki – jeszcze instytucje naukowe? A co z kulturą? Czy wystarczą nam milczące muzea i pomniki?” Na takie pytanie odpowiadamy jasno i konkretnie: repolonizacji wymaga całe państwo polskie we wszystkich jego przejawach, tzn.:

Polityka zagraniczna Polski – cz. 4

Jak pisałem w części I, do uprawiania dobrej polityki zagranicznej potrzebnych jest kilka czynników “wyjściowych”, z których dwa pierwsze to: Spójne w kręgach polityki polskiej rozumienie polskiego interesu narodowego (polskiej racji stanu), Dobre kadry dyplomatyczne, profesjonalne, wolne od konotacji partyjnych, PRL-owskich, od korupcji i nepotyzmu. O kadrach była mowa w części 3, więc teraz zajmijmy się polską racją stanu. Pojęcie racji stanu jest “nieostre”, rozumiane różnie – np. jako: bezwzględna wyższość interesu państwa nad innymi interesami i normami, autonomia interesu państwa wobec norm moralnych i prawnych, wartość państwa jako dobra wspólnego, wyznacznik funkcjonowania i polityki państwa, bezpieczeństwo, suwerenność oraz integralność terytorialna państwa, zasada kierowania się interesem państwa i narodu, zbiór wartości, mający przyświecać politykom, urzędnikom i obywatelom. Gdyby zebrać „elementy” czy wartości składające się na rację stanu, będą to przede wszystkim:

Polityka zagraniczna Polski – cz. 3

Wielu z Was, Drodzy Czytelnicy, myśli pewnie, że wiele postulatów tu przedstawianych jest nierealnych, bo przecież te wszystkie “uwarunkowania”… No, tak, daliście sobie wmówić, że znów czegoś nie można… Ale nawet, gdyby miało to zastosowanie do części postulatów, to ta druga część może być realizowana praktycznie od razu – jeżeli jest tylko tzw. wola polityczna. Pierwszą rzeczą, którą można robić od razu, to zacząć szanować siebie, swoje państwo, swoje racje, interes narodowy i twardo w zgodzie z tym interesem negocjować. Nie godzić się na

Polityka zagraniczna Polski – cz. 2

Czym polityka zagraniczna nie jest? 1. Nie jest ona na pewno upuszczaniem emocji. To jest wyrafinowana gra, w której trzeba myśleć jak szachista, brydżysta, przewidując rozmaite scenariusze rozwoju wypadków i ruchy innych graczy. Tu trzeba mieć informacje, analizować i kojarzyć fakty, układać i testować alternatywne scenariusze działań i reakcje zagranicznych podmiotów..

Polityka zagraniczna Polski – cz. 1

Czym jest polityka zagraniczna? Po prostu: przedłużeniem i funkcją polityki (rozwojowej, gospodarczej, bezpieczeństwa) danego państwa. To polityka uprawiana wobec podmiotów zagranicznych (państw, organizacji międzynarodowych i innych) lub razem z nimi w celu generowania i zabezpieczenia własnych interesów państwa. W tym sensie mówienie, że “niepotrzebny jest Centralny Port Komunikacyjny, bo istnieje taki w Berlinie” (R.Trzaskowski) nie jest aktem polityki zagranicznej, lecz uprawianiem poddaństwa, kapitulanctwa lub jeszcze gorszych rzeczy. Polityka zagraniczna to nie puszenie się, nie gadulstwo, nie naiwne (lub gorzej – jurgieltnicze; jurgielt od niemieckiego Jahrgeld = roczna pensja) oddawanie pola innym, nie donoszenie na swój kraj i swoje państwo, to nie wygrażanie innym podmiotom stosunków międzynarodowych – te wszystkie zachowania są świadectwem niedojrzałości, głupoty, zaprzaństwa lub prywaty. Dojrzała polityka zagraniczna robi swoje po cichu, konkretnie, tworząc fakty, osiągając w negocjacjach efekty, budując przymierza i sojusze, otwierając nowe możliwości, blokując niekorzystne dla nas trendy i potencjalne wydarzenia.

Co robić z energetyką polską? – cz. 10 i podsumowanie

Drodzy Polacy, poza omówionymi segmentami pozostaje jeszcze jeden: ENERGETYKA JĄDROWA. I tu mam problem, bowiem nie widzę jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, czy Polska powinna w nią wchodzić, czy nie. Wprawdzie elektrownia jądrowa (atomowa) daje dużo energii i nie produkuje wyziewów do powietrza, jest niby ekologiczna, to jest wiele wad tego rozwiązania: uzależnienie od zagranicznych technologii i koncernów/państw, odpady radioaktywne, zagrożenie wycieku radioaktywnego, wreszcie ogromne zapotrzebowanie na wodę i uzależnienie surowcowe od innych państw. No a także horrendalnie wysoki koszt budowy takiej elektrowni. W sumie więc negatywów jest całkiem sporo. Wiele państw rezygnuje dziś z energetyki jądrowej, a zatem dlaczego Polska miałaby w nią wchodzić? Nie widzę jednoznacznego uzasadnienia. Podsumowując cały ten cykl ENERGETYKA POLSKA,

Co robić z energetyką polską? – cz. 9a – dodatek

Jaka ironia! Dzień po napisaniu poprzedniego odcinka “energetyki polskiej” znalazłem taki oto stary tekst, który zamieszczam poniżej. Niemal 3/4 wieku jest wciąż to samo – i jakaś niemoc ogarnia Polskę i Polaków. Czy ktoś rabunkowo pozbawia nas węgla? Czy ktoś świadomie zatruwa Polskę? Czy ktoś nie chce, byśmy produkowali technologicznie wysoko zaawansowane produkty w oparciu o węgiel? Jakaż ciekawa jest lektura poniższego tekstu (kliknij na tytuł): O węglu 1951 i 1987 – i dalej nic Bez komentarza. Coś tu nie gra…

Co robić z energetyką polską? – cz. 9

ENERGETYKA WĘGLOWA to nieunikniony temat polskiego miksu energetycznego. Temat drażliwy, ponieważ z jednej strony Polska ma mnóstwo własnego węgla, a z drugiej strony jest zmasowany atak i nacisk różnych zachodnich lobby przemysłowych na to, by zamykać kopalnie i elektrownie węglowe. Oczywiście, za tymi naciskami stoi nie podparta żadnymi naukowymi faktami ani analizami doktryna głównego nurtu, że węgiel jest “be”, bo smrodzi, a przede wszystkim jego spalanie wytwarza CO2, czyli dwutlenek węgla, a ten jest według tychże lobby odpowiedzialny za tzw. ocieplenie klimatu. Każdy, kto poczyta solidnie naukowe opracowania, wie, że narracja z ociepleniem klimatu w wyniku wytwarzania CO2 to bzdura (tu polecam świetne artykuły panów Musiałów z Kuriera WNET).

Czy już? 2021 – przywódcy nowego typu? nowe elity?

W grudniu 2012 roku byłem na wykładzie mądrego człowieka, który już, niestety, nie żyje. Powiedział on podczas swojego wykładu, że począwszy od 2021 roku zaczną się pojawiać przywódcy nowego typu, co ma związek z przetasowaniami na ziemi, z wyzwalaniem się narodów świata z ucisku ekonomicznego, finansowego i politycznego rozmaitych sił globalnych. Wtedy te słowa robiły wrażenie. Mówił o wielu sprawach, a jak do tej pory, to, co mówił, sprawdza się. Dziś wiemy więcej. Wiemy, że toczy się niewidzialna w pewnym sensie wojna (p. świetny artykuł prof. Bogdana Miedzińskiego w Kurierze WNET z marca 2020 pt. “Demokracja liberalna w służbie imperializmu”),

Co robić z energetyką polską? – cz. 8

Ziemia jest zaśmiecona, zarzucona odpadami – mimo, że tyle pada słów o ekologii, ochronie środowiska czy zdrowiu. Odpady można podzielić na palne  i niepalne. Te ostatnie powinny być przedmiotem recyclingu – plastiki na tzw. regranulat, szkło do przetopienia, metale do odzysku, przekucia, przetopienia itd., gruz do wykorzystania jako utwardzenie podłoża itp. Z palnych powinniśmy także odzyskiwać jako surowce wtórne makulaturę i szmaty, część drewna, część substancji chemicznych do wykorzystania ponownego w przemyśle. Cała reszta, czyli część odpadów drewnianych, papierowych, odpadki organiczne z gospodarstw domowych, z ogrodów, lasów itd., oleje organiczne – czyli tzw. biomasa – nadaje się do wykorzystania w spalarniach i generowania prądu i ciepła w ramach ENERGETYKI BIOMASY.