Polityka edukacyjna Polski – cz. 9 – Podsumowanie

Edukacja wymaga radykalnej przemiany. Trzeba edukację wyzwolić, wyrwać z ramek standaryzacji (glajchszaltowania), ideologii, średniactwa (kult średniej!), infantylizmu, z gorsetu państwowości, biurokracji, „ram programowych”, przestarzałych paradygmatów i sposobów finansowania. Rodzice, konstytucyjnie umocowani do decydowania o wychowaniu swoich dzieci, są pierwszym i najważniejszym podmiotem uprawnionym do decydowania o kształcie szkoły. Oczywiście, wpływ rodziców trzeba zrównoważyć bezstronnymi (nieuwikłanymi emocjonalnie w swoje dzieci) ekspertami, a także nauczycielami oraz przedstawicielami lokalnej społeczności. To swoista kwadratura edukacji: znalezienie dobrej równowagi pomiędzy rodzicami, nauczycielami, uczniami i przedstawicielami państwa (samorządu terytorialnego). Gdy owa równowaga jest naruszona, dochodzi to wynaturzeń, bo ta strona (z wymienionych czterech), która uzyska przewagę, zaczyna wprowadzać zmiany wynikające z jej perspektywy, zaniedbując perspektywę pozostałych trzech grup.

Polityka edukacyjna Polski – cz. 7a

Uzupełnienie do programu, treści edukacji. Jest jeszcze jedna ważna kwestia związana z programem nauczania. Otóż mam wrażenie, że od stu lat powielamy podobne programy edukacyjne, które jakby ktoś nam sformatował. Treści cyklu edukacji nie pobudzają wyobraźni, kreatywności, nie budują szerokich horyzontów, a wręcz odwrotnie – zamykają umysł w pudełku newtonowsko-darwinowsko-arystotelesowskim, że tak to nazwę, czyli w ramach starych teorii, bez śmiałego spojrzenia w XXI wiek. A tu się chce krzyczeć “Młodości, ty nad poziomy wylatuj!” (cytat z “Ody do młodości” Adama Mickiewicza). Dlatego ważnym postulatem co do programu edukacji młodych ludzi jest umieszczenie tam – i to na dość wczesnym etapie nauki – treści rozsadzających to skostniałe pudełko starych teorii, treści takich jak np.

Polityka edukacyjna Polski – cz. 7

Treści, czyli program edukacji. Na początku trzeba jasno powiedzieć, że czas najwyższy skończyć z jakimś centralnym programem, z tzw. ramą programową. Program nauczania jest autonomiczną sprawą każdej szkoły, która sam ustala czego chce uczyć, konkurując z innymi szkołami. Jedynym wyznacznikiem, co warto ująć w programie edukacyjnym szkoły, jest zakres tematyczny egzaminu ósmoklasisty i egzaminu maturalnego. Przy tej okazji warto określić, czym ma być egzamin maturalny: to ma być egzamin na wejście w dorosłość i rolę pełnoprawnego polskiego obywatela, czyli egzamin, który sprawdza kompetencje, wiedzę, świadomość w następujących dziedzinach: język i literatura polska, wiedza o państwie, świecie i społeczeństwie, matematyka, przedsiębiorczość i finanse, język angielski, profilaktyka zdrowego życia i pierwsza pomoc.

Niech Polska pełna będzie ludzi jak Iga Świątek !

Nie moglem się oprzeć tej radości i piszę ten krótki komentarz. Sport to też istotny element przyszłej Polski. Oto dobra praca zespołu (teamu jak mówią tenisiści), dobry plan, cele, twarda praca, skupienie i jest ogromny sukces naszej Igi Świątek. Brawo, Iga! Najserdeczniejsze gratulacje za wygranie wielkoszlemowego Roland Garros! Marzę, by Polska jutra była pełna ludzi stawiających sobie ambitne cele i skupionych na ich osiąganiu, równocześnie normalnych i skromnych, wspaniale reprezentujących Polskę – i z biało-czerwoną flagą, i pięknym ubiorem, i bardzo dobrym angielskim i uśmiechem. Przyjemnością było patrzeć nie tylko

Polityka edukacyjna Polski – cz. 6

Nauczyciel. Jedną z najbardziej oczywistych prawd w edukacji jest to, że dobry nauczyciel potrafi zachęcić i zainteresować uczniów przedmiotem, a kiepski nauczyciel – zniechęcić. Nie będę się tu wdawał w definicje “dobrego nauczyciela” czy “złego nauczyciela” – intuicyjnie większość z nas wyczuwa, który jest dobry, a który kiepski. Zatem nauczyciel to jeden z kluczowych czynników powodzenia w edukacji. Tymczasem od dziesięcioleci mamy do czynienia z negatywną selekcją do zawodu nauczycielskiego – działo się tak w PRL, dzieje się tak w tzw. III Rzeczypospolitej. Jak? Poprzez niskie płace – każdy ambitny, zdolny człowiek chce jak najlepiej zarabiać, więc idzie tam, gdzie mu oferują duuuużo więcej niż w szkole: do korporacji, do biznesu, do wolnych zawodów itd. Nie pomylę się chyba, jeżeli postawię tezę, że

Polityka edukacyjna Polski – cz. 5

System organizacji szkolnictwa. Tak, jak pisałem w poprzednich odcinkach, szkolnictwo jest za bardzo scentralizowane, kontrolowane przez państwo, skostniałe. Trzeba zmienić cały system, począwszy od fundamentów, a więc system instytucji, finansowanie, pozycję nauczyciela itd. Zacznijmy od początku. Zgodnie z tym, co pisałem w odcinku o celach edukacji, to rodzice, konstytucyjnie umocowani do decydowania o wychowaniu swoich dzieci, są pierwszym i najważniejszym podmiotem uprawnionym do decydowania o kształcie szkoły. Oczywiście, wpływ rodziców trzeba zrównoważyć bezstronnymi (nieuwikłanymi emocjonalnie w swoje dzieci) ekspertami, a także nauczycielami oraz przedstawicielami lokalnej społeczności. Zatem z tych czterech grup (rodzice, eksperci, nauczyciele, przedstawiciele lokalnej społeczności) powinny się wyłaniać organy, które możemy tu umownie nazwać lokalnymi (gminnymi, wojewódzkimi) “koordynacyjnymi radami edukacji”, współdziałającymi między sobą w dwóch celach:

Polityka edukacyjna Polski – cz. 4

Cele edukacji. Jakie edukacja ma cele? Jaki jest cel powoływania instytucji zwanej szkołą? Czy potrzebny jest system szkolny? Czy nie mogłoby być tak jak dawniej, że to rodzice troszczą się i organizują edukację swoich dzieci, np. powołując sąsiedzkie grupy edukacyjne, grupy nauczania domowego czy lokalne (wiejskie, osiedlowe) szkoły? Jaki cel powinien przyświecać edukacji (szkole) z punktu widzenia rodziców? Przygotowanie do życia, przygotowanie do przejęcia rodzinnej firmy, zakładu, sklepu, gospodarstwa rolnego, hodowlanego? Przygotowanie do życia, do samodzielności, do założenia rodziny i zadbania o nią? Jeżeli tak, a przecież to jest nasza tradycja i logiczna odpowiedź na postawione w tym akapicie pytanie, to szkoła powinna uczyć przede wszystkim:

Polityka edukacyjna Polski – cz. 3

Diagnoza systemu edukacji. Analiza obecnego stanu systemu edukacji nie jest optymistyczna. Potraktowany chłodnym okiem analizy system ten jawi się jako całkowicie przestarzały i nieadekwatny do „trzeciej fali” w rozumieniu Alvina i Heidi Toffler’ów. Trzecia fala to przejście z epoki przemysłowej, kultury fabrycznej i masowej do epoki informacyjnej i komputeryzacji, kultury wielu małych grup, wspólnot i stowarzyszeń, kultury indywidualizacji (customizacji), zróżnicowania i powszechnego dostępu do wiedzy. To wymusza ogromne zmiany w funkcjonowaniu społeczeństw, w gospodarce, komunikacji, organizacji pracy, a także – w edukacji. Na razie jest tak:

Polityka edukacyjna Polski – cz. 2

Krótka historia edukacji i co z tego wynika W dawnych czasach nauka (edukacja) była elitarna i „kastowa” – przystąpiłeś do kasty lub się dobrze urodziłeś, mogłeś się uczyć. Tak więc, uczyli się bracia zakonni i ludzie Kościoła, uczyli się żołnierze – choć nieco innych rzeczy, o ile byli „zawodowo” w wojsku, lub uczyli się możni – prywatnie. Wreszcie uczyć się mogli – zawodu – adepci rzemiosł: jako uczniowie, czeladnicy, pomocnicy mistrza, by wreszcie zostać mistrzami w swoich dziedzinach. To była praktyczna nauka zawodu, ale nauka. Pod koniec średniowiecza zaczynają powstawać uniwersytety, a od XV wieku gimnazja. Elita kształcących się powoli ulega rozszerzeniu – ale o nauce marzyć mogą ci, których stać na sfinansowanie szkoły i studiów.

Polityka edukacyjna Polski – cz. 1

Jan Zamojski (1542–1605, portret powyżej) powiedział: Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie. A przysłowie polskie mówi: czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci. Edukacja młodego pokolenia jest bardzo ważna; to kształtowanie kręgosłupa moralnego, świadomości, systemu wartości i postaw. Chodzi przecież o to, byśmy mogli przekazać nasz kraj kolejnym pokoleniom będąc spokojni, że są one odpowiedzialne, gospodarne, patriotyczne, przedsiębiorcze, solidarne. Dlatego musimy im stawiać właściwe wzorce: poprzez dobrych nauczycieli z powołaniem (sic!), właściwe postacie bohaterów literackich, właściwe autorytety. Także poprzez praktyczną naukę współdziałania zespołowego – czy to w spółdzielniach uczniowskich, czy w formie organizowania wyborów do samorządu szkolnego, czy w formie projektów zespołowych, wycieczek, konkursów itd.

Memento 17 września – nie chcę V rozbioru !

Polak mądry po szkodzie?  A może przed szkodą? Rozbiory Polski to był efekt pewnego procesu trwającego kilkadziesiąt, może nawet 100 lat – procesu rozkładu państwa, jego osłabienia, zubożenia, rozdarcia na magnackie lub partyjne klany. Cztery rozbiory Polski – 1772, 1793, 1795 i 1939 (ten ostatni 17 września) to przestroga dla Polaków, szczególnie tych zakompleksionych spod flagi niebieskiej z gwiazdkami: nie frymarczcie Polską, nie donoście, nie uprawiajcie polityki “im gorzej, tym lepiej”, bo to jest zdrada Polski. Jeżeli chcecie być jurgieltnikami (od Jahres-geld, czyli pensja roczna), to idźcie do swoich sponsorów, wyjedźcie i zostawcie Polskę w spokoju. Z kolei dla stronnictw patriotycznych to przestroga, że nie można tolerować zaprzaństwa, zdrady, V kolumny i trzeba to w zarodku tępić, karać, usuwać – tak postępuje silne i godne suwerenne państwo. Czyżbyśmy mieli ślepców, marionetki czy zastrachanych obsraj-majtków jako rządzących? Trzeba umacniać Polskę na każdym froncie, a przede wszystkim:

Polityka zagraniczna Polski – cz. 12 – podsumowanie

Priorytety polskiej polityki zagranicznej Z treści dotychczasowych odcinków “Polityki zagranicznej Polski” zmierzamy ku wyciągnięciu wniosków, wybraniu spraw najważniejszych, określeniu priorytetów tejże polityki. Co z tego wszystkiego, co do tej pory opisaliśmy, jest naprawdę ważne, na czym polska polityka zagraniczna powinna się skupić? Oto 10 priorytetów według nas (kolejność nie oznacza większej lub mniejszej wagi danego punktu, choć pierwsze dwa są podstawą): 1. Reforma służby zagranicznej (dyplomatycznej) – nowe kadry, nowe struktury, nowe zasady, nowy system wynagrodzeń, nowy system powoływania ambasadorów, nowy obieg informacji, pisaliśmy o kadrze służby zagranicznej w jednym z pierwszych odcinków;

Polityka zagraniczna Polski – cz. 11

Polska a Unia Europejska Dziś Unia Europejska i jej organy, decyzje, dyrektywy wdzierają się nam w codzienne życie. Polityka zagraniczna dziś to głównie UE, rozmowy, negocjacje, spotkania, szczyty, spory na różnych forach unijnych. Unia jest obecna w każdej dziedzinie i wciąż o niej słyszymy w mediach. Kiedyś, w latach 90-tych, przystąpienie Polski do UE, miało sens, by wyrwać nas z sowieckiej kultury brudu, stakańczyka i łapówek, aby wejść w krąg społeczeństw zachodnich, dbających o swoje otoczenie, środowisko, estetykę miejscowości, bezpieczne drogi itd. Jednak Unia, do której wstępowaliśmy, to było coś mocno innego niż obecna UE. Kiedyś, na początku była Europejska Wspólnota Gospodarcza, potem Wspólnota Europejska, a wreszcie Unia Europejska. Ze wspólnoty gospodarczej  zaczęła wyrastać organizacja polityczna, która dziś próbuje narzucać państwom członkowskim rozwiązania w każdym zakresie, mimo, że nie obejmują tego traktaty unijne.

Polityka zagraniczna Polski – cz. 10

Stosunki z sąsiadami Polski W polityce zagranicznej szczególną rolę odgrywają stosunki i działania związane z bezpośrednimi sąsiadami: z nimi mamy wspólne granice, szlaki transportowe, zadania ochrony środowiska, regulacji rzek, regulacji i ochrony praw mniejszości narodowych – naszych tam i tych “sąsiedzkich” u nas itd. Banałem jest stwierdzenie, że dobrze jest mieć dobre i przyjazne stosunki z sąsiadami – jednak powinny być one (p. zasady w polityce zagranicznej) symetryczne i partnerskie. Z każdym z sąsiadów mamy wspólne interesy, szanse współpracy i wymiany gospodarczej, ale też z każdym mamy spadek historii, bogaty w trudne karty, kompleksy, zatargi i różnice w rozumieniu tejże historii. Są sprawy wspólne, jak ochrona środowiska, ściganie przestępców, ciągi transportowe, regulacja rzek, współpraca gospodarcza, ale jest też wiele różnic i różnych interesów. Na temat stosunków z każdym pojedynczym sąsiadem można napisać książkę, ale tu chodzi o ujęcie syntetyczne, krótkie, na teraz.  Alfabetycznie nasi sąsiedzi, włącznie z tym przez morze, to osiem państw:

Marzenia o nowoczesnej suwerennej Polsce

Dziś, w 40-tą rocznicę Porozumień Gdańskich i “Solidarności”, popuszczam wodze fantazji i piszę o moich wyobrażeniach, marzeniach o przyszłej, nowoczesnej i suwerennej Polsce – jaka ona będzie, czym zabłyśnie na arenie międzynarodowej, jak uzyska siłę gospodarczą i polityczną.  Wybacz, Drogi Czytelniku, nieco literacki charakter tych wynurzeń, ale wiedz, że wierzę, iż to wszystko, o czym piszę, jest realnie w naszym zasięgu – trzeba tylko chcieć, dobrze zarządzać Polską i popracować. Jaka to będzie Polska?