Polityka edukacyjna Polski – cz. 4

Cele edukacji. Jakie edukacja ma cele? Jaki jest cel powoływania instytucji zwanej szkołą? Czy potrzebny jest system szkolny? Czy nie mogłoby być tak jak dawniej, że to rodzice troszczą się i organizują edukację swoich dzieci, np. powołując sąsiedzkie grupy edukacyjne, grupy nauczania domowego czy lokalne (wiejskie, osiedlowe) szkoły? Jaki cel powinien przyświecać edukacji (szkole) z punktu widzenia rodziców? Przygotowanie do życia, przygotowanie do przejęcia rodzinnej firmy, zakładu, sklepu, gospodarstwa rolnego, hodowlanego? Przygotowanie do życia, do samodzielności, do założenia rodziny i zadbania o nią? Jeżeli tak, a przecież to jest nasza tradycja i logiczna odpowiedź na postawione w tym akapicie pytanie, to szkoła powinna uczyć przede wszystkim:

Polityka edukacyjna Polski – cz. 3

Diagnoza systemu edukacji. Analiza obecnego stanu systemu edukacji nie jest optymistyczna. Potraktowany chłodnym okiem analizy system ten jawi się jako całkowicie przestarzały i nieadekwatny do „trzeciej fali” w rozumieniu Alvina i Heidi Toffler’ów. Trzecia fala to przejście z epoki przemysłowej, kultury fabrycznej i masowej do epoki informacyjnej i komputeryzacji, kultury wielu małych grup, wspólnot i stowarzyszeń, kultury indywidualizacji (customizacji), zróżnicowania i powszechnego dostępu do wiedzy. To wymusza ogromne zmiany w funkcjonowaniu społeczeństw, w gospodarce, komunikacji, organizacji pracy, a także – w edukacji. Na razie jest tak:

Polityka edukacyjna Polski – cz. 2

Krótka historia edukacji i co z tego wynika W dawnych czasach nauka (edukacja) była elitarna i „kastowa” – przystąpiłeś do kasty lub się dobrze urodziłeś, mogłeś się uczyć. Tak więc, uczyli się bracia zakonni i ludzie Kościoła, uczyli się żołnierze – choć nieco innych rzeczy, o ile byli „zawodowo” w wojsku, lub uczyli się możni – prywatnie. Wreszcie uczyć się mogli – zawodu – adepci rzemiosł: jako uczniowie, czeladnicy, pomocnicy mistrza, by wreszcie zostać mistrzami w swoich dziedzinach. To była praktyczna nauka zawodu, ale nauka. Pod koniec średniowiecza zaczynają powstawać uniwersytety, a od XV wieku gimnazja. Elita kształcących się powoli ulega rozszerzeniu – ale o nauce marzyć mogą ci, których stać na sfinansowanie szkoły i studiów.

Polityka edukacyjna Polski – cz. 1

Jan Zamojski (1542–1605, portret powyżej) powiedział: Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie. A przysłowie polskie mówi: czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci. Edukacja młodego pokolenia jest bardzo ważna; to kształtowanie kręgosłupa moralnego, świadomości, systemu wartości i postaw. Chodzi przecież o to, byśmy mogli przekazać nasz kraj kolejnym pokoleniom będąc spokojni, że są one odpowiedzialne, gospodarne, patriotyczne, przedsiębiorcze, solidarne. Dlatego musimy im stawiać właściwe wzorce: poprzez dobrych nauczycieli z powołaniem (sic!), właściwe postacie bohaterów literackich, właściwe autorytety. Także poprzez praktyczną naukę współdziałania zespołowego – czy to w spółdzielniach uczniowskich, czy w formie organizowania wyborów do samorządu szkolnego, czy w formie projektów zespołowych, wycieczek, konkursów itd.

Memento 17 września – nie chcę V rozbioru !

Polak mądry po szkodzie?  A może przed szkodą? Rozbiory Polski to był efekt pewnego procesu trwającego kilkadziesiąt, może nawet 100 lat – procesu rozkładu państwa, jego osłabienia, zubożenia, rozdarcia na magnackie lub partyjne klany. Cztery rozbiory Polski – 1772, 1793, 1795 i 1939 (ten ostatni 17 września) to przestroga dla Polaków, szczególnie tych zakompleksionych spod flagi niebieskiej z gwiazdkami: nie frymarczcie Polską, nie donoście, nie uprawiajcie polityki “im gorzej, tym lepiej”, bo to jest zdrada Polski. Jeżeli chcecie być jurgieltnikami (od Jahres-geld, czyli pensja roczna), to idźcie do swoich sponsorów, wyjedźcie i zostawcie Polskę w spokoju. Z kolei dla stronnictw patriotycznych to przestroga, że nie można tolerować zaprzaństwa, zdrady, V kolumny i trzeba to w zarodku tępić, karać, usuwać – tak postępuje silne i godne suwerenne państwo. Czyżbyśmy mieli ślepców, marionetki czy zastrachanych obsraj-majtków jako rządzących? Trzeba umacniać Polskę na każdym froncie, a przede wszystkim:

Polityka zagraniczna Polski – cz. 12 – podsumowanie

Priorytety polskiej polityki zagranicznej Z treści dotychczasowych odcinków “Polityki zagranicznej Polski” zmierzamy ku wyciągnięciu wniosków, wybraniu spraw najważniejszych, określeniu priorytetów tejże polityki. Co z tego wszystkiego, co do tej pory opisaliśmy, jest naprawdę ważne, na czym polska polityka zagraniczna powinna się skupić? Oto 10 priorytetów według nas (kolejność nie oznacza większej lub mniejszej wagi danego punktu, choć pierwsze dwa są podstawą): 1. Reforma służby zagranicznej (dyplomatycznej) – nowe kadry, nowe struktury, nowe zasady, nowy system wynagrodzeń, nowy system powoływania ambasadorów, nowy obieg informacji, pisaliśmy o kadrze służby zagranicznej w jednym z pierwszych odcinków;

Polityka zagraniczna Polski – cz. 11

Polska a Unia Europejska Dziś Unia Europejska i jej organy, decyzje, dyrektywy wdzierają się nam w codzienne życie. Polityka zagraniczna dziś to głównie UE, rozmowy, negocjacje, spotkania, szczyty, spory na różnych forach unijnych. Unia jest obecna w każdej dziedzinie i wciąż o niej słyszymy w mediach. Kiedyś, w latach 90-tych, przystąpienie Polski do UE, miało sens, by wyrwać nas z sowieckiej kultury brudu, stakańczyka i łapówek, aby wejść w krąg społeczeństw zachodnich, dbających o swoje otoczenie, środowisko, estetykę miejscowości, bezpieczne drogi itd. Jednak Unia, do której wstępowaliśmy, to było coś mocno innego niż obecna UE. Kiedyś, na początku była Europejska Wspólnota Gospodarcza, potem Wspólnota Europejska, a wreszcie Unia Europejska. Ze wspólnoty gospodarczej  zaczęła wyrastać organizacja polityczna, która dziś próbuje narzucać państwom członkowskim rozwiązania w każdym zakresie, mimo, że nie obejmują tego traktaty unijne.

Polityka zagraniczna Polski – cz. 10

Stosunki z sąsiadami Polski W polityce zagranicznej szczególną rolę odgrywają stosunki i działania związane z bezpośrednimi sąsiadami: z nimi mamy wspólne granice, szlaki transportowe, zadania ochrony środowiska, regulacji rzek, regulacji i ochrony praw mniejszości narodowych – naszych tam i tych “sąsiedzkich” u nas itd. Banałem jest stwierdzenie, że dobrze jest mieć dobre i przyjazne stosunki z sąsiadami – jednak powinny być one (p. zasady w polityce zagranicznej) symetryczne i partnerskie. Z każdym z sąsiadów mamy wspólne interesy, szanse współpracy i wymiany gospodarczej, ale też z każdym mamy spadek historii, bogaty w trudne karty, kompleksy, zatargi i różnice w rozumieniu tejże historii. Są sprawy wspólne, jak ochrona środowiska, ściganie przestępców, ciągi transportowe, regulacja rzek, współpraca gospodarcza, ale jest też wiele różnic i różnych interesów. Na temat stosunków z każdym pojedynczym sąsiadem można napisać książkę, ale tu chodzi o ujęcie syntetyczne, krótkie, na teraz.  Alfabetycznie nasi sąsiedzi, włącznie z tym przez morze, to osiem państw:

Marzenia o nowoczesnej suwerennej Polsce

Dziś, w 40-tą rocznicę Porozumień Gdańskich i “Solidarności”, popuszczam wodze fantazji i piszę o moich wyobrażeniach, marzeniach o przyszłej, nowoczesnej i suwerennej Polsce – jaka ona będzie, czym zabłyśnie na arenie międzynarodowej, jak uzyska siłę gospodarczą i polityczną.  Wybacz, Drogi Czytelniku, nieco literacki charakter tych wynurzeń, ale wiedz, że wierzę, iż to wszystko, o czym piszę, jest realnie w naszym zasięgu – trzeba tylko chcieć, dobrze zarządzać Polską i popracować. Jaka to będzie Polska?

Polityka zagraniczna Polski – cz. 9

Doktryny w polskiej polityce zagranicznej W polskiej polityce zagranicznej po 1918 roku pojawiały się różne koncepcje (doktryny), których echo słychać nieraz do dziś. Warto je krótko, acz krytycznie omówić. Koncepcja konfederacyjna Piłsudskiego. Według Piłsudskiego głównym wrogiem odrodzonej Polski była Rosja (biała i czerwona). Dlatego chciał on stworzyć pas niepodległych państw (Litwa, Białoruś, Ukraina) sprzymierzonych z Polską, związanych z nią sojuszem wojskowym przeciw Rosji i oddzielających ją od Rosji. Polska miała przewodzić temu sojuszowi. Dziś mamy istniejące państwa litewskie, białoruskie i ukraińskie, jednak trudno wyobrazić sobie wspólny sojusz antyrosyjski z nimi wszystkimi.  Stosunek tych państw do Polski jest inny niż życzyłby sobie Piłsudski – p. szykany wobec polskiej mniejszości na Litwie (choć oba kraje są teoretycznie sojusznikami w UE i NATO), prorosyjski reżim Łukaszenki na Białorusi, kult band UPA na Ukrainie. Poza tym, antyrosyjskość jako wektor polityki jest nieefektywna, jest negatywnym ustawieniem się do naszego największego wschodniego sąsiada, co powoduje wrogie reakcje Rosji, jak np. embarga na nasze towary.

Polityka zagraniczna Polski – cz. 8

Uwarunkowania polskiej polityki zagranicznej. Uwarunkowania polskiej polityki zagranicznej są różnorakie. Jeden prosty podział to rozróżnienie między uwarunkowaniami wewnętrznymi (kultura polityczna kraju, mentalność, kadry, doświadczenia historyczne, siła ekonomiczna kraju, bogactwa naturalne, armia i jej siła rażenia, stabilność rządu itp.) a zewnętrznymi (sąsiedzi i ich polityka, organizacje międzynarodowe, globalny układ sił, geopolityka, międzynarodowe przepływy towarowe i finansowe, ideologie, organizacje religijne itp.). Tu od razu dodam jeden komentarz: mamy zasadniczy wpływ przede wszystkim na uwarunkowania wewnętrzne, więc powinniśmy te wewnętrzne czynniki wzmacniać, optymalizować i jak najefektywniej wykorzystywać – tu jest jeszcze ogromna praca do wykonania – czyli zbudować dużo lepszą kulturę polityczną, wykształcić lepsze kadry, wzmocnić gospodarkę i armię, przepracować doświadczenia historyczne. Ja podzielę uwarunkowania polityki zagranicznej na następujące grupy:

Polityka zagraniczna Polski – cz. 7

Kto ma uprawiać politykę zagraniczną? Można by powiedzieć, że wszyscy obywatele państwa – poprzez wyjazdy, kontakty zagraniczne, podejmowanie cudzoziemców, zachowanie wobec obcych, wyrażanie opinii o poszczególnych krajach, działalność w stowarzyszeniach, kontakty w ramach partnerstw miast, województw itd. itp. W jakimś sensie to prawda, ale… …nam chodzi o politykę zagraniczną państwa, jako całości, o politykę mającą skutki formalne pomiędzy państwami bądź między państwem a organizacjami międzynarodowymi. Kto powinien z ramienia państwa prowadzić politykę zagraniczną? Dziś jest tak, że mamy pięć ośrodków polityki zagranicznej:

Polityka zagraniczna Polski – cz. 6

Według jakich zasad uprawiana jest polityka zagraniczna? Poniżej zebrałem zasady, które spotkać można w polityce zagranicznej. To są zasady skutecznej i bezpiecznej polityki zagranicznej. Nie wszystkie naraz muszą obowiązywać, a także nie wszystkie mają tę samą wagę. Nie są też jednakowo moralne czy szlachetne – jedne są jak najbardziej etycznie uzasadnione, inne są neutralne, a nieliczne – wręcz wątpliwe. Oto te zasady:

Polityka zagraniczna Polski – cz. 5

Jakimi kanałami i instrumentami trzeba/można prowadzić politykę zagraniczną? Prowadzenie dobrej polityki zagranicznej to jak gra całej orkiestry. Politykę tę trzeba uprawiać wieloma kanałami i w rozmaitych formach, a wszystkie formy i kanały powinny być ze sobą zestrojone i mają się uzupełniać. 1. Prezydent – głowa państwa, mający mandat wyborców, pełniący funkcję reprezentacyjną, kontrolną i mający prerogatywy w zakresie bezpieczeństwa Polski, zwierzchnik sił zbrojnych. Głos prezydenta jest słyszalny i liczy się. Prezydent spotyka się z głowami innych państw, jest uczestnikiem wielu spotkań międzynarodowych, ma też inicjatywę ustawodawczą. Powinien odgrywać dużą rolę w polityce zagranicznej i współpracować w tym obszarze z rządem, szczególnie z MSZ-em.

Co zrobić z Polską? Zrepolonizować? – cd.

Na naszą odpowiedź (p. poprzedni wpis) p. Małgorzata Todd odpisała nam: No, to już wiemy co należy zrobić. Pozostaje pytanie jak?! Słusznie. Aby rozwinąć tę myśl, zaczerpnijmy z zasobu dobrych praktyk zarządzania: kto, co, jak, kiedy, gdzie i przy pomocy jakich zasobów ma zrobić. KTO – większość parlamentarna, CO – już wiemy, KIEDY – gdy tylko się da, jak najszybciej, GDZIE – w Polsce, ZASOBY – budżet, aparat państwowy, naród, wiedza, dobre projekty, których trochę jest, pozostaje JAK –

Co zrobić z Polską? Zrepolonizować?

Pani Małgorzata Todd zadała ostatnio pytanie “A zatem co wymaga repolonizacji? Może prócz mediów, sądownictwa, gospodarki – jeszcze instytucje naukowe? A co z kulturą? Czy wystarczą nam milczące muzea i pomniki?” Na takie pytanie odpowiadamy jasno i konkretnie: repolonizacji wymaga całe państwo polskie we wszystkich jego przejawach, tzn.: