Co robić z energetyką polską? – cz. 2

Pierwszym elementem naszego planu powinna być ENERGETYKA ROZPROSZONA. Cóż to oznacza?

Socjalizmy i komunizmy mają to do siebie, że centralizują i tworzą państwo opiekuńcze, w którym obywatel jest od tegoż państwa uzależniony. Wyzwalając się z owych -izmów powinniśmy realizować zasady: pomocniczości, samoorganizacji obywatelskiej, samowystarczalności i maksimum bezpieczeństwa.

Praktycznie znaczy to, że zrywamy z molochami na skalę ćwierci kraju itp.

Każda gmina i każde miasto powinno postarać się o swoje własne źródła energii – zarówno cieplnej jak i elektrycznej. Każde gospodarstwo domowe, rolne, każda firma powinna też zadbać o swoje bezpieczeństwo energetyczne. Chodzi o wielką, gęstą, zdecentralizowaną sieć mikro-/mini-/małych zakładów energetycznych o mocy od około 10 kilowatów do kilkudziesięciu megawatów.

A zatem, jak najwięcej lokalnych elektrowni lub elektrowni przyzakładowych i przydomowych, w rozmaitych technologiach, o których będziemy pisać w kolejnych odcinkach.

Rozproszenie produkcji ciepła jest możliwe poprzez lokalne spalanie odpadów i biomasy oraz dzięki innym nowoczesnym technologiom. Rozproszenie produkcji energii elektrycznej jest dziś wykonalne dzięki wielu nowym technologiom. Wszyscy bajdurzący, że rozproszona energetyka jest droższa, traci z oczu wiele ważnych aspektów oraz korzyści średnio- i długo-falowych, a także społecznych.

A oto korzyści, jakie płyną z energetyki rozproszonej:

1. Samodzielność gospodarstw, wsi, gmin, miast, zakładów przemysłowych, które są właścicielami swoich zakładów energetycznych czy ciepłowniczych.

2. Bezpieczeństwo strategiczne, ponieważ dużą elektrownię można błyskawicznie unieruchomić (rakieta, bomba, wirus, impuls elektromagnetyczny, unieszkodliwienie załogi, zniszczenie instalacji itp.)

3. Edukacja społeczeństwa w zakresie energetyki, oszczędzania energii, energochłonności, energo-ekologii itp., ponieważ lokalna społeczność będzie zainteresowana kosztami, ochroną środowiska i bezpieczeństwem swojej lokalnej elektrowni czy ciepłowni.

4. Sieć specjalistów w całym kraju, dbających o dobre funkcjonowanie zakładów energetycznych, a zatem pokrywająca terytorium całego kraju kadra energetyki, która może pomagać lokalnie i być specjalistycznym “ramieniem” obrony terytorialnej.

5. Niższe koszty przesyłu energii, ponieważ jest ona produkowana lokalnie, blisko odbiorców.

6. Uniezależnienie energetyki od polityki partyjnej, “na górze”, od spadochroniarstwa polityków do spółek zarządzanych przez Skarb Państwa.

7. Dopasowanie profilu (mixu) energetycznego do lokalnych uwarunkowań geograficznych, surowcowych, klimatycznych.

8. Wykorzystanie inicjatywy przedsiębiorców i rodzin w kierunku tworzenia własnych mikro-elektrowni, a gmin i miast – własnych ciepłowni, dla stworzenia dużo większych rezerw mocy.

9. Długofalowo, większa stabilność, bezpieczeństwo i niższe koszty takiej energetyki nad scentralizowaną.

Zastanawiałem się nad wadami czy negatywnymi aspektami energetyki rozproszonej – i nie widzę ich.

A zatem energetyka rozproszona w tysiące zakładów produkcji energii elektrycznej i w setki ciepłowni!

 

Dodaj komentarz