Co robić z energetyką polską? – cz. 5

I oto czwarty element układanki zwanej energetyką polską: ENERGETYKA WIATROWA.

Energetyka wiatrowa jest już powszechnie znana, widzimy często elektro-wiatraki jadąc przez kraj.

I oczywiste są atuty: energia odnawialna, wiatr nic nie kosztuje, ekologiczna.  Jednak to nie jest cała prawda o elektrowniach wiatrowych.

Trzeba popatrzeć na to całościowo:

Po pierwsze, można “farmy wiatrowe” stawiać na morzu, w miejscach odludnych, leżących odłogiem, byle wiał tam wiatr. To plus.

Po drugie, turbiny wiatrowe ze śmigłami hałasują – nie po winny być stawiane w pobliżu domostwo ludzkich, są ponadto zagrożeniem dla ptaków. To minusy.

Po trzecie, postawienie wielkiego na 30 lub więcej metrów słupa z fundamentem, turbiną i śmigłami to spory koszt.

Po czwarte, można stawiać też inne turbiny wiatrowe, nie tylko takie ze śmigłami. Są bowiem znane inne rozwiązania, takie jak

  • wirniki w osi pionowej (skrzydełka, na które naciera wiatr, są przymocowane do pionowej osi o mniejszej lub większej długości – długość i szerokość skrzydełek decyduje o mocy maksymalnej takiej turbiny),
  • turbiny ślimakowe (szeroka, pozioma tuba łapie wiatr i zwęża się do średnicy, którą wypełnia ślimak – wiatr nacierający obraca ten ślimak, czyli turbinę),

czy też inne. Rozwiązania takie nie hałasują jak śmigła (odgłos rozcinanego powietrza), nadają się więc też na mikro-elektrownie przydomowe czy przyzakładowe. I wtedy mamy znów efekt rozproszenia, samodzielności, większego bezpieczeństwa sieci.

Po piąte, podobnie jak fotowoltaika, energetyka wiatrowa jest “nierówna” – raz produkuje mało, raz bardzo dużo, w zależności od tego jak wieje wiatr. To może powodować niestabilność sieci i problemy techniczne. Jednak XXI wiek to już najwyższy czas, abyśmy sobie z takimi problemami poradzili i znaleźli bezpieczne technologi efektywnego magazynowania energii elektrycznej w ogniwach, które moga zasilać nasze domy, samochody, pociągi, samoloty itd itp.

Dodaj komentarz