Czym powinien być bank?

Z czym kojarzy się dzisiaj przeciętnemu zjadaczowi chleba czy dziecku bank?
Z wielką, potężną instytucją, której trzeba się bać, bo nie daj Boże zadrzeć z bankiem, to się pójdzie z torbami. Banki to dziś wielkie, bogate budynki, to wielkie pieniądze, to instytucje, które dają nam kredyty i od nich zależy nasz los. Banki to potęga. Trzeba się ich bać.

A teraz nieco poważniej: banki dziś to główni operatorzy operacji spekulacyjnych, to tacy krupierzy globalnego kasyna, kreatorzy pustego pieniądza wirtualnego, zdziercy odsetek, lichwiarze, potężni inwestorzy, od których zależy przeżycie firmy, branży czy regionu, a może i całego państwa (p. Grecja czy państwa afrykańskie). Banki są instrumentem uzależniania krajów, firm, rodzin od międzynarodowej „wspólnoty finansjery” oraz zaborczego eksploatowania dóbr i zasobów naturalnych – bez wojny militarnej. Celem międzynarodowego systemu bankowego jest wywłaszczenie obywateli z ich stanu posiadania, czyli wytworzenie stanu zależności niewolniczej. Do metod wywłaszczania należą lichwa, opodatkowanie, prywatyzacja, długi oraz inflacja, a jeżeli to nie wystarczy, także ustawy, czyli środki legalne, oraz kryzysy finansowe i „terapie szokowe”, takie jak np. plan Balcerowicza w Polsce, zaś w ostateczności – wojna. Rządy państw narodowych, kontrolowane przez bankierów, mają za zadanie realizować ten cel.

Skąd wzięły się banki? Dlaczego tak wyewoluowały? Podstawowa odpowiedź brzmi: z ludzkiej chciwości i żądzy władzy. Ale po kolei…

Wieki temu, gdy nie było banków, ludzie także potrzebowali czasem pożyczki. Powstały warsztaty złotnicze, lombardy, które na pożyczkach zaczęły się bogacić. Ci bogaci przedsiębiorcy, uprawiający tę działalność, zaczęli gromadzić z czasem sporo złota i innych kosztowności. Udzielając pożyczek ludziom w oparciu o posiadane depozyty, zauważyli, że nigdy nie następuje sytuacja, kiedy wszyscy klienci chcą swoje depozyty wycofać. Zaczęli więc udzielać pożyczek (kredytów) więcej niż wynikałoby to z posiadanych depozytów. I bogacili się w ten sposób coraz szybciej. Ponadto stosowali sztuczki i kłamstwa, jak słynny fałszywy przekaz Rothschildów po wojnie pod Waterloo na giełdzie londyńskiej.

Bankierzy zaczęli też wypracowywać sobie wpływy na dworach królewskich. Gdy kasa królewska była pusta, królowie zwracali się do bankierów o pożyczkę. Ależ królowi się nie odmawia! I bankierzy pożyczali. Ale przy okazji załatwiali sobie rozmaite pozwolenia, drobne, a potem coraz większe przywileje.

I tak bankierzy doszli do potęgi. Zaczęli wpływać na decyzje rządów i na gospodarkę. Bankierzy prowadzili zażartą walkę ze Stanami Zjednoczonymi Ameryki Północnej od czasu, gdy kolonie (późniejsze Stany zjednoczone) wprowadziły własną papierową walutę w połowie osiemnastego wieku. Ta walka trwała dwa wieki i pochłonęła życie kilku prezydentów amerykańskich, w tym – w 1963 roku – Johna Kennedy’ego. Jej rezultaty są dla nas niepocieszające. W roku 1913 powstał FED (Rezerwa Federalna), będący prywatnym bankiem, który wymusił na politykach prawo do emisji dolara. Prywatny bank zaczął rządzić pieniądzem USA. Gdy prezydent Kennedy chciał to zmienić i zaczął drukować rządowe „zielone” dolary, wkrótce potem zginął, a owe „zielone” zostały wycofane.

Banki są producentami długów, a długi – podstawowym narzędziem kapitalizmu służącym uzależnianiu i zniewoleniu. Pieniądz powstaje dziś przez zaciągnięcie kredytu w banku, a więc w efekcie zadłużenia kogoś. Zapis w konstytucji RP o tym, że jedynym uprawnionym do emisji polskiego pieniądza jest Narodowy Bank Polski, od dawna jest martwy. NBP jest niezależny od rządu i innych organów państwa, a wyłącznie zależnym od międzynarodowej finansjery reprezentującej globalne imperium. Ta finansjera uzależnia firmy, rodziny, rządy i całe państwa – długami. Jeżeli długi nie mogą być spłacane, finansjera wymaga „zaciśnięcia pasa” lub oddanie części zasobów kraju wierzycielom czy „inwestorom”.

Kraje tzw. komunistyczne zachowały podstawowy atrybut kapitalizmu, tj. lichwę i banki lichwiarskie, tzn. utrzymały pewną istotną formę kapitalizmu i więź z nim. Tak czy inaczej, banki wyrwały się spod kontroli i wynaturzyły się. A jak powinien wyglądać system bankowy i jak powinien funkcjonować bank?

Banki powinny mieć rolę służebną wobec społeczeństwa i pełnić trzy funkcje:

  • Depozytową – przechowywać bezpiecznie nasze pieniądze i inne rzeczy wartościowe
  • Rozliczeniową – przeprowadzać operacje finansowe, przelewy
  • Wspierającą – udzielać pożyczek przedsiębiorcom czy rodzinom oraz współfinansować inwestycje publiczne, ale w ramach posiadanych środków depozytowych

I tu dochodzimy do sedna sprawy. Banki, wypełniając powyższe trzy funkcje, powinny być instytucjami nie tylko zaufania publicznego, ale także instytucjami non-profit. Oznacza to, że pobierają za swoje usługi tylko tyle opłat czy prowizji, aby pokryć swoje koszty. Nic więcej.

Emitentem wszelkich pieniędzy powinien być wyłącznie bank centralny, czyli u nas – Narodowy Bank Polski, który dodrukowuje na koniec roku tyle pieniędzy, ile wyniósł wzrost gospodarczy.

A jakie banki mogłyby występować w takim zdrowym systemie?

  • Po pierwsze, banki spółdzielcze, których udziałowcami są spółdzielcy – klienci banku. Mają oni, jako udziałowcy, dostęp do informacji i mogą kontrolować zarząd banku, a wszelkie nadwyżki wracają do nich.
  • Po drugie, banki komunalne (gminne, miejskie, wojewódzkie), których zadaniem byłaby obsługa całego sektora publicznego w danym regionie czy mieście. Ich udziałowcami mogą być mieszkańcy, lokalne firmy, gminy.
  • Po trzecie, banki branżowe i specjalistyczne, np. bank rolniczy, zadedykowany rolnikom (kiedyś takim bankiem był BGŻ, czyli Bank Gospodarki Żywnościowej)
  • Po czwarte, banki państwowe – do obsługi administracji rządowej (np. Bank gospodarstwa Krajowego, BGK)

Nie byłoby w ogóle potrzeby uruchamiania banków tzw. komercyjnych.

Dodaj komentarz