Ekonomia społeczna

Ekonomia, za Arystotelesem, to złożenie greckich słów: oikos (gosp. domowe) i nomos (prawo). Jak sugeruje ten zestaw słów, ekonomia zajmowała się pierwotnie prawidłami życia i gospodarowania gospodarstw domowych. Jakże to bliskie naszej, chrześcijańskiej tradycji – podstawą społeczeństwa jest rodzina, gospodarstwo domowe. Potem znaczenie to zostało rozszerzone i dziś ekonomia analizuje i opisuje produkcję, dystrybucję i konsumpcję dóbr (towarów i usług), w tym także wykorzystanie zasobów i dzielenie ich na konsumpcję obecną lub przyszłą pomiędzy różne osoby i grupy w społeczeństwie.

Oczywiście, u podstaw ekonomii, jako zbioru prawidłowości związanych z powyżej opisanymi procesami, leża zawsze jakieś założenia, np. takie jak

  • Wymiana dóbr odbywa się przy pomocy pieniądza – albo bez niego
  • Ktoś, kto więcej pracuje, ma prawo otrzymać więcej dóbr – albo inaczej: wszyscy mają prawo dostać tyle, ile potrzebują.
  • Prawo do własności wytworzonych dóbr i do zysku mają ci, którzy zainwestowali pieniądze – albo inaczej: prawo do własności wytworzonych dóbr i do zysku mają wszyscy, którzy w to wytworzenie cokolwiek zainwestowali – pracę, pieniądze, pomysły itd.
  • Ludzie bogaci mają prawo chronić swój majątek, bo go wypracowali, i każdy ma się sam martwić o siebie – albo: społeczeństwo ma być solidarne, tzn. bogaci mają pomagać biednym poprzez mechanizmy redystrybucji.

Jak widać, założenia mogą być bardzo rozbieżne, czasem wręcz przeciwstawne. W zależności od tego, jakie poczynimy założenia, taka wyjdzie nam doktryna ekonomiczna – np., ekonomia socjalistyczna, ekonomia wspólnotowa, ekonomia liberalizmu egoistycznego, ekonomia solidaryzmu itd.

W Konstytucji III RP jest zapis, że w tym państwie obowiązuje społeczna gospodarka rynkowa. Cóż to znaczy? Zastanawiając się można by powiedzieć tak: gospodarka to inaczej ogół procesów gospodarowania, społeczna oznacza, że robimy coś społem, razem, na zasadzie solidarności społecznej, a rynkowa – iż gospodarujemy na wolnym rynku, zgodnie z zasadami podaży i popytu oraz samoczynnego ustalania się cen równowagi na tymże rynku.

Pomijając, czy ten zapis konstytucyjny jest realizowany, czy jest martwy – a często mamy wrażenie, że jest martwy – na czym ma polegać ta „społeczna gospodarka rynkowa” i ewentualnie opisująca ją „ekonomia społeczna”?

Tu musimy odnieść się do wspomnianych wcześniej założeń. Stwierdzenia, że jest to sposób prowadzenia działalności gospodarczej, która łączy w sobie cele społeczne i ekonomiczne, są ogólnikowe i nic nie tłumaczące. Trzeba więc to doprecyzować.

Ekonomia (gospodarka)  społeczna to system gospodarowania, w którym:

  1. Państwo i społeczeństwo dba, aby nie wykluczyć z podziału dóbr żadnej grupy społecznej
  2. Gospodarka nastawiona jest na rodzinę jako podstawowa komórkę społeczną
  3. Obowiązuje zasada solidaryzmu społecznego
  4. Najbardziej docenianym czynnikiem jest czynnik społeczny, ludzki, czyli praca.
  5. Celem gospodarowania jest budowanie lokalnych społeczności, wspólnot – osiedlowych, wiejskich, gminnych, miasteczkowych.
  6. Zyski są inwestowane głównie w cele społeczne, w tworzenie i rozwój dobra wspólnego, w edukację, kulturę, ochronę zdrowia, sport itd.
  7. Panuje prymat ochrony przyrody, środowiska i zdrowia nad zwiększanie produkcji i generowaniem zysków
  8. Osoby chore, niesamodzielne życiowo zostają otoczone opieką społeczeństwa, a w osoby pracowite, utalentowane – szczególnie młode – inwestuje się.

Dopiero taki zestaw reguł pozwala zrozumieć, czym jest ekonomia społeczna.

Ekonomia ta ma też duże zaplecze koncepcyjne. Jest bowiem jak najbardziej zgodna nie tylko z ogólnymi zasadami chrześcijaństwa – zasadą miłości bliźniego, solidarności i pomocniczości – ale także z nauka społeczną Kościoła Rzymskokatolickiego, reprezentowaną przez encykliki papieży: Rerum novarum (Leon XIII, 1891), Quadragesimo anno (Pius XI, 1931), Mater et Magistra (Jan XXIII, 1961), Pacem in terris (Jan XXIII, 1963), Populorum progressio (Paweł VI, 1967), Laborem exercens (Jan Paweł II, 1981), Centesimus annus (Jan Paweł II, 1991), Caritas in veritate (Benedykt XVI, 2009).

Rozwijająca się prawie półtora wieku społeczna nauka Kościoła ma spory dorobek. Nigdy nie pochwalała ani ekonomii komunistycznej, ani ekonomii kapitalistycznej. Opowiada się za stworzeniem właśnie ekonomii społecznej.

Ekonomia społeczna ma dużo wspólnego z ekonomią dobra wspólnego (p. 7), ze wspólnotami plemiennymi i pierwotnych chrześcijan. Bo wszędzie tam podstawowym imperatywem jest dzielić się z potrzebującymi, słabszymi, małymi. To dobro wspólne to albo wieś, osiedle, dzielnica, miasteczko, gmina, to w szerszym zakresie Polska, Europa, cały świat. A na pierwszym miejscu zawsze stoją ludzie – dana lokalna czy większa społeczność.

Przykładem praktycznego wdrażania ekonomii społecznej jest działalność Noblisty, profesora Muhammada Yunusa w Azji, który tworzył przedsiębiorstwa nie dla generowania zysku lecz dla rozwiązania problemów społecznych i likwidacji biedy.

Efektem gospodarki społecznej są np.:

  • Integracja społeczna i działalność na rynku pracy.
  • Dostarczanie usług publicznych zgodnie z potrzebami społeczności
  • Usługi o charakterze wzajemnym (np. TUW-y, banki czasu, spółdzielnie tel.)
  • Przedsiębiorstwa zatrudniające niepełnosprawnych, byłych narkomanów, osoby starsze itp.
  • Dostarczanie dóbr dla i rozwój wspólnot lokalnych

Dodaj komentarz