Jaśniejsza perspektywa dla Polski i świata

Tkwimy mocno, myślami i emocjami w TU i TERAZ. Zapętleni, zalatani, zagłuszeni lawiną informacji. STOP!

Nabierzmy trochę świeżego powietrza, rozejrzyjmy się, pójdźmy na spacer do lasu, nabierzmy dystansu. Bo z dystansu sprawy wyglądają inaczej. Z dystansu (lotu ptaka) pogniecione zboże układa się w inteligentne wzory, a ślady na płaskowyżu Nazca okazują się czytelnymi obrazami. Z dystansu duży obraz nabiera sensu i układa się w całość. Itd.

Otóż pod koniec 2012 roku brałem udział w pewnej konferencji, oczywiście poza-mainstreamowej, na której występowali “niecodzienni” prelegenci. Wśród nich był mój dawny kolega, potężnie oczytany, erudyta, Włodek Zylbertal z inteligenckiej rodziny polskich Żydów, bardzo się utożsamiających z Polską. Interesował się techniką, nowoczesnymi technologiami i do śmierci pozostał tej tematyce wierny – zmarł nagle parę lat temu, nie do końca wiem dlaczego. Miał dar analityczny i drążył tematy “niedostępne” dla normalnego człowieka. Między innymi interesował się astrologią i procesami cywilizacyjnymi. Podczas tej konferencji miał wykład o tym, co przyniesie światu przyszłość najbliższych lat (dziesięciu, parunastu). Pamiętam, że słuchałem go z zapartym tchem, jak spokojnie, logicznie wyprowadzał wątek po wątku i rysował przyszłość świata, w którym obrońcy wartości zmagają się z walcem globalistów, chciwość atakuje solidarność itd.

Mówił, że przyjdą ciężkie lata, będzie turbulentnie, pojawi się wiele konfliktów zbrojnych, dużo zabitych, szereg nieszczęść i kataklizmów. Ale potem to ustanie, bo Ziemia coraz mocniej będzie wchodzić w Erę Wodnika, erę miłości i pokoju. Siły dobra zaczną zwyciężać, przejdziemy swoiste przesilenie i począwszy od 2021 roku zaczną się pojawiać przywódcy nowego typu, pozytywni, którzy skierują nasz glob na tory dobrego i pokojowego rozwoju.

Do tej pory scenariusz, który zarysował Włodek, mniej czy więcej się sprawdzał. Czujemy, że zbliża się jakieś przesilenie – gospodarcze, finansowe, polityczne, może militarne, że pęknie za chwilę ta wielka bańka spekulacyjna, że zaiskrzy między mocarstwami, że nastąpi jakaś erupcja w Unii Europejskiej itd.

Czekam na oznaki zwycięstwa dobra nad złem, prawdy nad kłamstwem, solidarności i miłości nad chciwością i bezwzględnością, moralności nad “róbta co chceta”. I czekam na tych nowych przywódców. Jeżeli będzie przesilenie (niektórzy nazywają to “oknem historii”) i otworzy nam się wolna droga, musimy być przygotowani. Czy jesteśmy przygotowani jako Polska, jako Polacy?

W ostatecznym rozrachunku dobro zawsze zwycięża, pamiętaj. To może trwać i kosztować dużo czasu, ale tak jest. Zwolennicy obecności innych cywilizacji wokół nas mówią, że bardziej zaawansowani kosmici nie wypuszczą nas poza orbitę Ziemi, dopóki nie dojrzejemy i nie zmądrzejemy, nie nauczymy się solidarności i pokojowego rozwiązywania problemów.

Tak czy inaczej – dzięki Bogu, kosmitom czy prawom natury – czeka nas katharsis, oczyszczenie i zwycięstwo dobra na ziemi. Jednak musimy się do tego przyłożyć – samo się nic nie zrobi. Zatem, odwagi i wytrwałości!

Dodaj komentarz