Kapitalizm do lamusa historii?

Dawno, dawno temu gospodarowanie dobrami było zastrzeżone dla władcy jako pomazańca Bożego „błękitnej krwi”. Potem o prawie do gospodarowania decydowała siła militarna, posiadanie ziemi czy niewolników, aż wreszcie tzw. kapitał, rozumiany tu jako zasoby pieniężne. Od czasu wypraw morskich, ubezpieczania statków i zastawiania dóbr zaczęły się pojawiać instytucje, które operowały pieniądzem i gromadziły go. Byli to złotnicy, właściciele lombardów, zakładów ubezpieczeniowych, bukmacherskich itp. Aż w końcu bankierzy.

Po kilku wcześniejszych epokach światem zaczął rządzić pieniądz i jego zamienniki jak złoto, papiery wartościowe, klejnoty itp. Zaczęto „obracać kapitałem”, inwestować kapitał, by produkować i zarabiać. Z czasem to inwestowanie oderwało się – łagodnie mówiąc – od produkcji (rolnej, przemysłowej, rzemieślniczej) i usług, stając się samoistnym światem spekulacji finansowych.

Tak zrodził się najpierw kapitalizm przemysłowy, a potem finansowy, spekulacyjny, który dziś nie tylko dominuje, ale stanowi ponad 98% całego obrotu pieniężnego świata, nie mając pokrycia w realnej gospodarce produkcyjno-usługowej. To jedna wielka bańka spekulacyjna, światowe kasyno, świat cwaniaków, hochsztaplerów, graczy giełdowych, banksterów.

To nie jest wymarzony świat uczciwej i wolnej konkurencji, opartej na współzawodnictwie idei, pomysłowości, pracowitości i dobrego, efektywnego gospodarowania (zarządzania). Ten obraz „wolnego rynku” rozmył się i odpłynął w ciągu ostatnich 150 lat daleko.

Czymże jest, więc, kapitalizm? Słowo to pochodzi od „capita”, czyli głowa. A zatem kapitał to bogactwo wiedzy, pomysłowości i umiejętności ludzkich. To człowiek, jego praca i kreatywność są największym kapitałem każdej firmy. Ale dziś dominuje – w sposób chorobliwy – pieniądz, kapitał finansowy.

Od prawie dwóch stuleci w tzw. świecie zachodnim obowiązuje przestarzały paradygmat, który mówi, że kapitał „martwy” (zasoby finansowe, maszyny, hale, nieruchomości) jest jedynym uprawnionym do posiadania przedsiębiorstwa i do zagarniania zysków (nadwyżek).

Nowy paradygmat uwzględnia ten pierwotny kapitał, czyli człowieka, jego pracę, pomysłowość, zaangażowanie, wysiłek; mówi, że każdy wkład w wytworzenie produktu (praca, środki finansowe, wartości niematerialne itd.) uprawnia do partycypowania we własności i zyskach (nadwyżkach).

Wdrożenie nowego (a kiedyś naturalnego, lecz wypartego) paradygmatu spowoduje zasypanie rowów wojennych między „właścicielem” a „najemnikiem”, gdyż każdy pracownik stanie się współwłaścicielem. Spowoduje to wyrównanie szans, bardziej równomierny rozkład bogactwa, wytworzenie się kultury współ-właścicielskiej, współpracę wszystkich zaangażowanych (interesariuszy).

Dzisiejszy, a właściwie XX-wieczny kapitalizm to system o następujących cechach:

  • Najemnictwo (nowoczesne uzależnienie ludzi pracy od „kapitału martwego” w formie tzw. etatu, czyli umowy podległości, współczesne niewolnictwo i system kontroli)
  • Dążenie do zysku finansowego i jego maksymalizacji (gloryfikowanie egoistycznych postaw „biznesowych”; więcej, więcej, coraz więcej)
  • Koncentracja kapitału na skalę globalną (nierówności, napięcia, przepaść między bogatymi a biednymi, eliminowanie ludzi pracy z podziału jej owoców)
  • Rywalizacja, czyli kon-TRA-kurencja (walka przeciw – zamiast współpracy)

Ten model kapitalizmu „wybiórczego”, zoligarchizowanego powoduje duże spustoszenie społeczne, ekonomiczne i polityczne na świecie. Dzieli ludzi, spycha ich część w biedę, powoduje rozgoryczenie z powodu tego, że pracą i pomysłowością nie można zapewnić godnego życia, a spekulacja popłaca. Generuje kryzysy, wstrząsy i wojny. Już czas, by ludzkość wyciągnęła z tego wnioski. Nie może rządzić nami bożek pieniądza.

Trzeba kapitalizm zhumanizować, włożyć w ramy etyczne i wspólnotowe. Nie chodzi o jego zlikwidowanie, o „wylanie dziecka z kąpielą”. Nie wolno wracać do socjalizmów, do rozdawnictwa, bo to rodzi patologie i demoralizuje. Trzeba nakierować wymianę gospodarczą, usługi i produkcję na właściwe tory, czyli:

  • Znieść najemnictwo: zlikwidować instytucję etatu, zadbać o bezpieczeństwo umów w nowym prawie cywilnym i wprowadzić zasadę, że każdy obywatel z mocy prawa jest podmiotem gospodarczym
  • Znieść zysk z piedestału, wprowadzając „bilans dobra wspólnego” (uwzględniający czynniki społeczne, ekologiczne, edukacyjne itd.) oraz instytucje ekonomii dobra wspólnego: banki komunalne i spółdzielcze, TUW-y, obywatelskie kasy chorych, bon oświatowy itp.
  • Zdekoncentrować dobra w skali globalnej i lokalnej, wprowadzając reset części długów, zasadę podziału owoców pracy między wszystkich interesariuszy oraz nakaz non-profit (czyli tylko pokrycie kosztów i płac) w bankowości, oświacie, służbie zdrowia i innych sektorach publicznych
  • Zastąpić rywalizację partnerskimi i wspólnotowymi stosunkami pracy (akcjonariat pracowniczy, spółdzielnia, kooperatywa, spółka właścicielsko-pracownicza, spółka pracownicza), samorządem gospodarczym regulującym zachowania nieetyczne; wzajemnymi umowami wspólnie kontrolowanymi, konglomeratami o integracji pionowej itd.

Kapitalizm to niewątpliwie system gospodarczy oparty na prywatnej własności środków produkcji i czerpaniu z nich zysku oraz na swobodnym obrocie dobrami w ramach wolnego rynku. Wolnego, czyli nieskrępowanego monopolami, oligopolami, oligarchią, prawem, koncesjami, rynku z równymi szansami dla każdego, na którym pieniądz jest środkiem rozliczeniowym, a nie towarem a praca partycypuje w podziale owoców pracy. Taki kapitalizm to kapitalizm dla każdego – społeczny, demokratyczny, etyczny. Nie ma on nic wspólnego z socjalizmem, czyli rozdawnictwem przez urzędników.

Dodaj komentarz