Polityka edukacyjna Polski – cz. 1

Jan Zamojski (1542–1605, portret powyżej) powiedział: Takie będą Rzeczypospolite, jakie ich młodzieży chowanie. A przysłowie polskie mówi: czym skorupka za młodu nasiąknie, tym na starość trąci.

Edukacja młodego pokolenia jest bardzo ważna; to kształtowanie kręgosłupa moralnego, świadomości, systemu wartości i postaw. Chodzi przecież o to, byśmy mogli przekazać nasz kraj kolejnym pokoleniom będąc spokojni, że są one odpowiedzialne, gospodarne, patriotyczne, przedsiębiorcze, solidarne.

Dlatego musimy im stawiać właściwe wzorce: poprzez dobrych nauczycieli z powołaniem (sic!), właściwe postacie bohaterów literackich, właściwe autorytety. Także poprzez praktyczną naukę współdziałania zespołowego – czy to w spółdzielniach uczniowskich, czy w formie organizowania wyborów do samorządu szkolnego, czy w formie projektów zespołowych, wycieczek, konkursów itd.

Ważne są zarówno treści nauczania, jak i forma. Edukacja ma być przygodą, zaciekawianiem, stawianiem wyzwań, rozwojem zainteresowań i talentów, a nie odrabianiem pańszczyzny i “nudą” przez ileś tam godzin w szkole, jak jest dla wielu młodych ludzi dzisiaj.

Edukacja wymaga radykalnej przemiany, powrotu do korzenia i naszego tradycyjnego systemu wartości.

Szkoła nie może być dłużej wylęgarnią “biernych, miernych, ale wiernych” (tzw. bmw), fabryką masowo wypuszczającą produkt sformatowany na potrzeby wielkich korporacji i urzędów: ludzi potrafiących coś wykonać technicznie, ale nie rozumiejących głębiej zasad funkcjonowania świata, finansów, ekonomii, demokracji, procesów społecznych, godzących się na małe zarobki, kontrolę, inwigilację i to, że rządzący wszystko im zadekretują. Nie wierzysz, że tak jest? Przeczytaj książkę Roberta Kiyosaki’ego “Spisek bogatych”. Autor opisuje tam między innymi powołanie do życia w 1903 roku w USA instytucji, która się nazywała General Education Board (Główna Rada Edukacyjna) – to ciało nie miało na celu podniesienie poziomu edukacji (który od wieku spada), lecz właśnie sformatowanie szkoły na potrzeby wielkich koncernów i rządzących.

Możesz, Czytelniku, polemizować ze mną – wiem, że przedstawiam tu surowy osąd naszej edukacji. Ale jest on poparty wieloma obserwacjami, relacjami, opowiadaniami uczniów i rodziców, a także nauczycieli. Nasza edukacja jest po prostu kiepska., zresztą nie tylko polska, dotyczy to całego tzw. zachodniego świata, a może i świata w ogóle.

Jak powinna być prowadzona edukacja, na czym powinna polegać w ogóle polityka edukacyjna państwa? To będzie tematem tego cyklu, po cyklach o polityce energetycznej i o polityce zagranicznej. Trzeba uporządkować temat, oprzeć o właściwe założenia i skończyć z wieloma nonsensami. Można edukację prowadzić dużo lepiej, sprawniej, efektywniej.

1 thought on “Polityka edukacyjna Polski – cz. 1”

Dodaj komentarz