Polityka edukacyjna Polski – cz. 4

Cele edukacji.

Jakie edukacja ma cele? Jaki jest cel powoływania instytucji zwanej szkołą? Czy potrzebny jest system szkolny? Czy nie mogłoby być tak jak dawniej, że to rodzice troszczą się i organizują edukację swoich dzieci, np. powołując sąsiedzkie grupy edukacyjne, grupy nauczania domowego czy lokalne (wiejskie, osiedlowe) szkoły?

Jaki cel powinien przyświecać edukacji (szkole) z punktu widzenia rodziców? Przygotowanie do życia, przygotowanie do przejęcia rodzinnej firmy, zakładu, sklepu, gospodarstwa rolnego, hodowlanego? Przygotowanie do życia, do samodzielności, do założenia rodziny i zadbania o nią? Jeżeli tak, a przecież to jest nasza tradycja i logiczna odpowiedź na postawione w tym akapicie pytanie, to szkoła powinna uczyć przede wszystkim:

  • dobrego gospodarowania,
  • przedsiębiorczości,
  • zarządzania (czasem, zespołem, firmą itd.),
  • operowania finansami,
  • współpracy zespołowej,
  • komunikacji z ludźmi,
  • wartości i zasad moralnych,
  • praktycznych umiejętności (np. szycia, gotowania, majsterkowania, hodowania roślin),
  • uczenia się, studiowania i analizowania informacji,
  • poruszania się po tzw. rynku i umiejętności odczytywania jego potrzeb,
  • posługiwania się techniką komputerową i nowymi technologiami,
  • ciekawości świata, eksperymentowania, kreatywności,
  • wytyczania celów, planowania,
  • umiejętności działania kryzysowego, obronnego, ratunkowego,
  • zdrowego stylu życia, zdrowego odżywiania się i profilaktyki zdrowotnej,
  • dbania o swoje interesy w ramach państwa, czyli zasad i narzędzi demokracji.

Robert Kiyosaki pisał w “Spisku bogatych”: „Kształcimy się, żeby dostać dobrą pracę. W szkole uczą nas, jak pracować dla bogatych, kupować w ich sklepach, pożyczać pieniądze w ich bankach, wkładać pieniądze w ich biznesy poprzez fundusze inwestycyjne i emerytalne (…) Wielu ludziom nie podoba się myśl, że system edukacji ma ich złapać w sieć – sieć spisku bogatych. Ani myśl, że bogaci zmanipulowali nasz system edukacji.” I dalej cytował G.Edwarda Griffina : Celem fundacji General Education Board było wykorzystanie siły pieniądza nie po to, aby podnieść poziom edukacji w Ameryce, jak powszechnie w tym czasie wierzono, ale aby wpłynąć na kierunek tej edukacji. (…) Jej celem było wykorzystanie szkoły do nauczenia ludzi pasywnego nastawienia i uległości wobec rządzących. Jej celem było – i jest – ukształtowanie obywateli, którzy są dość wykształceni, aby pod nadzorem wydajnie wykonywać swoją pracę, ale nie dość, by kwestionować autorytet władzy bądź dążyć do przekroczenia granicy własnej klasy. Dostęp do prawdziwej edukacji miał zostać ograniczony do synów i córek elity. A pozostali – najlepiej powinni zostać wykwalifikowa-nymi robotnikami bez żadnych szczególnych aspiracji oprócz chęci cieszenia się życiem.”

To jest obraz niewolniczego systemu edukacji, który, niestety, rozplenił się w całym tzw. świecie zachodnim. Trzeba edukację wyzwolić. Trzeba ją wyrwać z ramek standaryzacji (glajchszaltowania), ideologii, średniactwa (kult średniej!), infantylizmu. Bez tego edukacja będzie nijaka i szarpana w różne strony.

Tu pojawia się pytanie o cel edukacji z punktu widzenia społecznego, z perspektywy społeczeństwa. Zdrowe społeczeństwo chciałoby mieć świadomego, prawego, twórczego i pracowitego obywatela, który zadba o siebie i przysłuży się chętnie całemu społeczeństwu. Czy to wymaga uzupełnienia powyższej listy treści edukacji młodych ludzi? Lub jakiejś zmiany? Nie, to wręcz wzmacnia tę listę.

Oddajmy głos ekspertom i znanym ludziom.

Kopmeyer twierdził, że “każdego ucznia powinno się nauczyć trzech rzeczy:

  • użytecznych faktów, zwłaszcza tych, które da się zastosować w życiu
  • użytecznego krzesania POMYSŁÓW, czyli kreatywności
  • komunikowania się i wprowadzania w życie korzystnego postępu.

Głównym celem edukacji jest lub powinno być rozwijanie umysłu.”

Henry Ford pisał: “Celem wykształcenia nie jest napełnienie umysłu człowieka faktami; zadaniem jest nauczyć go, jak ma używać umysłu do… myślenia.”

Ken Robinson głosił: Główne założenie, na którym wszystko to jest oparte, mianowicie, że dobrą pracę można znaleźć przykładając się do podstawowych przedmiotów, a nie do tego, co prawdziwie interesuje ucznia, jest dziś kompletnie nieaktualne. Nikt nie potrafi dziś przewidzieć, jak wyglądać będzie świat za 5 lat, nie mówiąc już o kolejnych 50 i wszystko wskazuje na to, że jedynym sposobem, żeby przygotować dzieci do życia w tym świecie, jest pomóc im rozwinąć swoje naturalne zdolności i talenty.

Według mnie, szkoła powinna uczyć i rozwijać:

  • umiejętności krytycznego i kreatywnego myślenia
  • umiejętności komunikacyjnych, prezentacyjnych i wysławiania się
  • umiejętności wyszukiwania i analizy danych oraz kojarzenia
  • umiejętności pracy zespołowej i kierowania zespołem
  • umiejętności świadomego poruszania się w sferze finansów
  • podstawy przedsiębiorczości, samodzielności, gospodarności i samoorganizacji
  • postawy obywatelskie, pro-demokratyczne, pro-państwowe i odwagę cywilną
  • zdrowy tryb życia i odżywiania się oraz dbanie o środowisko
  • odkrywanie własnych talentów i podążanie za nimi

Podsumowując, celem edukacji ma być swobodny rozwój odpowiedzialnego człowieka, świadomego swych praw i obowiązków, prospołecznego, wyposażonego w rozmaite umiejętności zgodnie ze swoimi zainteresowaniami i talentami, silnego moralnie, gospodarnego, przedsiębiorczego, twórczego i myślącego.

Jak taki cel zrealizować? O tym kolejne odcinki “Polityki edukacyjnej Polski”… Zapraszam.

1 thought on “Polityka edukacyjna Polski – cz. 4”

Dodaj komentarz