Polityka monetarna Polski – cz. 9 – Pieniądz lokalny

Od jakiegoś czasu (u nas od lat 90-tych XX wieku) modny stał się temat walut (pieniędzy) lokalnych, utworzonych na jakimś ograniczonym terenie (miasto, kanton, powiat itp.) lub w określonym kręgu (branża, firmy lokalne itp.). Często jako przykłady podaje się szwajcarską walutę WIR czy japońskie banki pracy. Według Wikipedii waluta lokalna to “waluta pozbawiona wsparcia rządu, akceptowana na ograniczonym terenie, zwykle niebędąca prawnym środkiem płatniczym. Może przyjmować wiele form fizycznych i finansowych. Często jej występowanie związane jest z zaburzeniami finansów.”  Te “zaburzenia finansów” to chory, banksterski, oparty na długu system monetarny,  w którym jest mnóstwo pustego pieniądza ex nihilo (p. odcinek o emisji pieniądza), a brakuje realnego pieniądza emitowanego przez państwo na rzecz obywateli.

W Polsce było kilka prób wprowadzenia lokalnej waluty, lecz idzie to bardzo opornie – albo brak funduszy (wsparcia państwa ani banków nie ma co oczekiwać!), albo zbyt małe przebicie rynkowe (zasięg), albo kłótnie uczestników. W Kielcach została uruchomiona kilka lat temu lokalna waluta “Zielony”, która miała funkcjonować na 2-3 województwa, ale nie mamy dokładnych danych co do zasięgu i powodzenia tego projektu.

Nie ukrywam, że nie jestem entuzjastą walut lokalnych – wolałbym zdrową walutę ogólnokrajową w zdrowym systemie monetarnym i bankowym, a nie “łatanie dziur” chorego systemu. Oczywiście, czasem lepiej “łatać” niż narzekać i cierpieć w chorym systemie. W tym sensie waluta lokalna może spełniać rolę pieniądza dodatkowego, uzupełniającego, zastępczego, który choć częściowo wypełnia braki ilościowe pieniądza krajowego. Pokazał to dobitnie eksperyment w austriackim miasteczku Woergl w latach 1932-33 (p. odcinek “Oprocentowanie pieniądza”), gdzie wzrost gospodarczy wyniósł 25% w czasie, kiedy wokół panowała recesja.

Pieniądz lokalny niekoniecznie musi być fizycznym pieniądzem. Do walut lokalnych zalicza się także banki czasu czy banki pracy, gdzie rozlicza się wzajemnie przepracowany czas lub wykonana pracę. Także obrót towarów i usług może się dokonywać poprzez rozliczenia komputerowe, bez fizycznego pieniądza, tj. bez gotówki.

Są trzy modele systemu pieniądza lokalnego:

Pieniądz lokalny komercyjny – czyli pieniądz powołany do życia przez prywatny podmiot gospodarczy, który zarabia na usłudze rozliczania transakcji, prowadzenia księgowości, dostarczania informacji i dbania o prawidłowy obieg pieniądza i towarów. Taka konstrukcja ma te zaletę, że nie angażuje środków publicznych. Ponadto, prywatny operator jest zainteresowany jak największą ilością transakcji (od każdej z nich zarabia prowizję), a zatem będzie starał się pozyskiwać nowych członków i ułatwiać dokonywanie zakupów i sprzedaży. Jest za to jednak cena, czyli dla uczestników taki system może być droższy.

Pieniądz lokalny samorządowy – to pieniądz lokalny uruchomiony / prowadzony / emitowany przez jednostkę samorządu terytorialnego, np. miasto, województwo. Operatorem takiego pieniądza lokalnego jest wtedy urząd publiczny, np. urząd miasta czy urząd wojewódzki / urząd marszałka województwa. To może być rozwiązanie tańsze i bezpieczniejsze niż pieniądz lokalny komercyjny (prywatny), a także może mieć dużo powszechniejszy zasięg, bo na przykład będzie można podatki lokalne także opłacać tym pieniądzem. Jednak życie podpowiada nam, że gdy następuje połączenie polityki z gospodarką (urzędnicy zaczynają się robić biznesmenami czy bankierami), łatwo o korupcję, dewiacje w życiu publicznym, nepotyzm itp., łatwo też o urzędniczą inwigilację transakcji obywateli. Dlatego nie jestem zwolennikiem tego rozwiązania.

Pieniądz lokalny w PPP (partnerstwie publiczno-prywatnym) – stąd proponowana przeze mnie forma mieszana, która ma połączyć zalety poprzednich dwóch modeli, a wyeliminować ich wady i zagrożenia. chodzi tu o swoistą wzajemną kontrolę czynnika prywatnego i czynnika publicznego. Samorząd może bardzo pomóc w dotarciu do mieszkańców, w spopularyzowaniu i uwiarygodnieniu waluty lokalnej, pilnując także, aby nie była zbyt droga, jak może to być w modelu komercyjnym; czynnik prywatny będzie dbał o ważny i konieczny rozdział działalności finansowo-bankowej operatora od polityki i podstawowej pracy urzędników, a także o bezpieczeństwo danych, aby lokalne organy samorządowe i urzędnicze nie mogły inwigilować obywateli.

Podsumowując, pieniądz lokalny nie będzie potrzebny w dobrym, zdrowym systemie monetarnym Polski. Jednak nie trzeba ani zakazywać, ani utrudniać powstawania walut lokalnych, ponieważ są one czymś dobrym i obywatelom należy się wolność ich powoływania, tym bardziej, że operator waluty lokalnej (który pełni podobną rolę do banku) może pokazać ciekawe rozwiązania organizacyjne i technologiczne, być naturalną zdrową konkurencją dla banków.

Dodaj komentarz