Polityka zagraniczna Polski – cz. 4

Jak pisałem w części I, do uprawiania dobrej polityki zagranicznej potrzebnych jest kilka czynników “wyjściowych”, z których dwa pierwsze to:

  1. Spójne w kręgach polityki polskiej rozumienie polskiego interesu narodowego (polskiej racji stanu),
  2. Dobre kadry dyplomatyczne, profesjonalne, wolne od konotacji partyjnych, PRL-owskich, od korupcji i nepotyzmu.

O kadrach była mowa w części 3, więc teraz zajmijmy się polską racją stanu. Pojęcie racji stanu jest “nieostre”, rozumiane różnie – np. jako:

  • bezwzględna wyższość interesu państwa nad innymi interesami i normami,
  • autonomia interesu państwa wobec norm moralnych i prawnych,
  • wartość państwa jako dobra wspólnego,
  • wyznacznik funkcjonowania i polityki państwa,
  • bezpieczeństwo, suwerenność oraz integralność terytorialna państwa,
  • zasada kierowania się interesem państwa i narodu,
  • zbiór wartości, mający przyświecać politykom, urzędnikom i obywatelom.

Gdyby zebrać „elementy” czy wartości składające się na rację stanu, będą to przede wszystkim:

  • suwerenność,
  • niepodległość,
  • integralność terytorialna,
  • bezpieczeństwo państwa,
  • tożsamość narodowa,
  • dziedzictwo narodowe,
  • rozwój kraju,
  • państwo jako dobro wspólne,
  • interesy narodowe,
  • silne i uczciwe państwo,
  • pozycja ekonomiczna,
  • pozycja w sojuszach międzynarodowych.

Można do tego dołączyć wiele innych wartości jak zdrowie, środowisko naturalne, zdrowa żywność, dobra edukacja, ochrona zdrowia, niezależność surowcowa itd. itp.

Jeżeli masz wątpliwości, czy coś jest zgodne z polską racją stanu, zadaj sobie pytanie, czy to coś służy suwerenności Polski, jej niepodległości, integralności terytorialnej, bezpieczeństwu, budowaniu tożsamości narodowej, rozwojowi, interesom narodowym Polaków, silnej gospodarce polskiej, silnemu i uczciwemu państwu i dobrej pozycji międzynarodowej. Tak czy nie? Nie potrafisz ocenić? To zasięgnij opinii ekspertów, fachowców, najlepiej wielu różniących się swoimi poglądami. I na tej podstawie wyrób sobie własne zdanie.

Racja stanu powinna być zwornikiem i polem zgody pomiędzy wszystkimi liczącymi się siłami politycznymi w państwie, pomiędzy obozem rządzącym a opozycją – tak, aby spory nie zagrażały państwu. W tym kontekście wysoce wątpliwe wydają się być działania niektórych polityków skarżących się za granicą na rząd.

Rzymska zasada salus rei publicae suprema lex esto (ocalenie państwa winno być prawem najwyższym) była argumentem służącym uzasadnieniu działań władzy podejmowanych poza prawem jako koniecznych dla ochrony najwyższych dóbr i interesów państwa – przy wprowadzaniu stanów wyjątkowych, zawieszaniu praw i wolności jednostki oraz podejmowaniu innych poza-konstytucyjnych działań wymaganych przez dobro państwa. Oczywiście, czasem uzasadnienie to było nadużywane przez rozmaitych dyktatorów lub reżimy totalitarne (jak w przypadku ogłoszenia stanu wojennego przez W. Jaruzelskiego w 1981 roku).

Ten przykład – stanu wojennego – pokazuje przy okazji różnicę pomiędzy pojęciem interesu narodowego (stan wojenny nie był w interesie narodowym, w interesie obywateli) a racją stanu, oznaczającą raczej dobro tworu politycznego jakim była PRL, przy czym „stanem”, który chciał zachować władzę wbrew narodowi, był aparat wojskowo-PZPR-owski.

Racji stanu służą dobre prawo, dobra edukacja kadr państwowych, wolność słowa, profesjonalna polityka zagraniczna, dobór sojuszników, spójność działań wszystkich organów państwa, państwo przyjazne obywatelom i poparcie ze strony obywateli.

Dziś racją stanu w Polsce jest rozwijanie gospodarcze kraju, budowanie jego niezależności surowcowej, niezależności od kapitału zagranicznego, suwerenności monetarnej, wojskowej, budowanie sojuszy z sąsiadami, polonizacja mediów, wykształcenie nowych, profesjonalnych kadr państwowych, zlikwidowanie korupcji i przestępczości zorganizowanej, stworzenie mechanizmów kontroli Suwerena nad organami państwa.

Ze względu na rozmaite rozumienie i “nieostrość” pojęcia racji stanu, wiele środowisk postuluje używanie pojęcia “interesu narodowego”. Nie mam nic przeciwko temu. Niezależnie od tego, czy będziemy mówić i pisać “polska racja stanu” czy “polski interes narodowy”, chodzić musi zawsze o to samo: obronę podmiotowości i interesów Polski jako państwa i narodu. Nie interesów jakiejś kliki, grupy lobbystycznej czy partii, lecz całego narodu i państwa.

Sprzeniewierzanie się polskiemu interesowi narodowemu powinno wiązać się z konsekwencjami – politycznymi (np. zakaz pełnienia funkcji politycznych i publicznych) lub też karnymi (działanie na szkodę państwa lub świadome doprowadzenie do strat lub utraty korzyści).

Niestety, mam nieodparte wrażenie, że wciąż żyjemy w jakimś PRL-bis, gdzie partia (grupa), która “dorwała się” do władzy, traktuje państwo i naród jak dojną krowę, z której trzeba wycisnąć, co się da, wyprzedając majątek narodowy obcym lub rozdając “znajomym królika”. Do tego owa polsko-polska wojna na górze, dzieląca naród na dwie wrogie części (“dziel i rządź”?), szerzące się partyjniactwo, wreszcie potulność wobec zagranicznych ośrodków politycznych i strumienie pieniędzy z zagranicy, które finansują dziwne (mówiąc łagodnie) projekty lub działania – to wszystko pozwala wyciągnąć wniosek, że tzw. klasa polityczna w obecnej Polsce jest niedojrzała, zakompleksiona, zmanipulowana bądź skorumpowana (może wszystko razem?) i jako taka nie służy polskiej racji stanu lub służy słabo.

Świadczy o tym wiele faktów, działań i braku działań organów państwa, które ktoś nieświadom, że jest nagrywany, podsumował określeniem “państwo z dykty i papieru”, opisując je jako “kamieni kupa”. Coś jest na rzeczy, dzisiejsze państwo polskie jest słabe, płochliwe, niekonsekwentne, niespójne i jakby brakowało mu dobrego, silnego gospodarza.

Historia osądzi tych, którzy przedkładają prywatę lub interes partyjniacki czy ideologiczny nad polski interes narodowy, nad polską rację stanu.

Dodaj komentarz