Polityka zagraniczna Polski – cz. 7

Kto ma uprawiać politykę zagraniczną?

Można by powiedzieć, że wszyscy obywatele państwa – poprzez wyjazdy, kontakty zagraniczne, podejmowanie cudzoziemców, zachowanie wobec obcych, wyrażanie opinii o poszczególnych krajach, działalność w stowarzyszeniach, kontakty w ramach partnerstw miast, województw itd. itp. W jakimś sensie to prawda, ale…

…nam chodzi o politykę zagraniczną państwa, jako całości, o politykę mającą skutki formalne pomiędzy państwami bądź między państwem a organizacjami międzynarodowymi. Kto powinien z ramienia państwa prowadzić politykę zagraniczną?

Dziś jest tak, że mamy pięć ośrodków polityki zagranicznej:

  • Prezydenta RP,
  • Premiera,
  • Ministra Spraw Zagranicznych,
  • Sejm i
  • Senat.

A do tego dochodzą bezpośrednie kontakty zagraniczne poszczególnych ministrów. Trochę dużo, prawda? Może powstać chaos, a w najlepszym razie – uciążliwy brak skoordynowania tej polityki. A przecież wobec wszelkich innych podmiotów międzynarodowych powinniśmy jako państwo mówić jednym głosem, w sposób zharmonizowany. Jak trzeba by to poukładać?

Powinien być jeden wiodący ośrodek, który wszystko koordynuje, projektuje, prowadzi i nadzoruje. Który to ma być ośrodek?

Gdybyśmy mieli system prezydencki, z prezydentem jako szefem rządu, wybieranym w głosowaniu powszechnym (za czym jestem całym sercem), to takim ośrodkiem powinien być prezydent jako szef władzy wykonawczej i rządu. Jego organem analityczno-wykonawczym byłoby wtedy Ministerstwo Spraw Zagranicznych, realizujące technicznie wytyczoną przez Prezydenta politykę. W takim układzie Sejm ani Senat, jako władza ustawodawcza, nie powinny prowadzić żadnej polityki zagranicznej – jedyne kontakty zagraniczne posłów i senatorów powinny służyć pozyskiwaniu wiedzy o rozwiązaniach prawnych w innych państwach i o doświadczeniach tych państw z konkretnymi rozwiązaniami legislacyjnymi. Takie rozwiązanie wymagałoby zmiany Konstytucji RP i jej ustroju politycznego. Póki co, pewnie nierealne.

Wobec tego, jak poukładać politykę zagraniczną w dzisiejszych realiach konstytucyjnych? Co do Sejmu i Senatu, postulowałbym taką samą zasadę jak wspomniana w akapicie powyżej. Jednak zostają nam Prezydent, Premier i Minister Spraw Zagranicznych.

Jednym z możliwych rozwiązań jest powołanie Rady Polityki Zagranicznej w składzie np. : Prezydent, Premier, Minister Spraw Zagranicznych, Przewodniczący Komisji Spraw Zagranicznych Sejmu, szef Wywiadu, szef Sztabu Generalnego WP, szef PISM, ewentualnie kilku ekspertów. Rada ta uzgadniałaby i wypracowywała strategie, taktyki i operacje polityki zagranicznej Polski. W ramach tej uzgodnionej polityki zagranicznej każdy organ miałby swoją rolę i swoje zadania. Może to być czasem trudne, czasochłonne, ale dawałoby szanse harmonizowania polityki zagranicznej.

Innym rozwiązaniem jest oddanie prymatu w polityce zagranicznej Prezydentowi, który i tak jest na tym polu aktywny. Prezydent w myśl tego jest głównym reprezentantem RP na zewnątrz, bierze udział w ważnych spotkaniach międzynarodowych, ma wgląd we wszystkie aspekty i działania międzynarodowe i ma inicjatywę w polityce zagranicznej, czyli proponuje jej kierunki. Rząd realizuje wtedy politykę zagraniczną od strony prawnej, praktycznej, finansowania, analizy informacji, prowadzenia konkretnych projektów i działań, w tym dyplomatycznych.

Innym rozwiązaniem jest oddanie polityki zagranicznej rządowi (system kanclerski). Prezydent jest wtedy reprezentantem symbolicznym i zwierzchnikiem sił zbrojnych, natomiast inicjatywę i koordynację przejmuje rząd.

Jedno jest pewne: polityka zagraniczna koniecznie wymaga koordynacji i “zgrania” wszystkich instrumentów (organów) w orkiestrze. Każdy funkcjonariusz publiczny (poseł, senator, wójt, wojewoda, prezydent miasta itd.), oficjalnie jadąc za granicę, podejmując delegację z zagranicy bądź nawiązując współpracę (np. wymianę młodzieży), powinien zgłaszać to w MSZ, opisując wydarzenie, podając liczbę uczestników, odpowiedzialnych, miejsce, koszty, efekty. W MSZ informacje te powinny być wprowadzane do bazy danych kontaktów zagranicznych i analizowane merytorycznie oraz statystycznie.

Ponadto powinien istnieć kodeks kontaktów międzynarodowych dla pełniących funkcje publiczne, a także katalog sankcji dla osób go łamiących. Niedopuszczalne jest, aby ktoś działał na szkodę Polski bez żadnych konsekwencji. Natomiast osoby zasłużone dla kontaktów międzynarodowych, budowania dobrego obrazu Polski i budowania dobrych relacji z zagranicą powinny otrzymywać tytuł Honorowego Ambasadora Polski.

Dodaj komentarz