Polska i Węgry – przyjaźń i współpraca

Parę lat temu byliśmy z Żoną przez tydzień w Budapeszcie. Zwiedzaliśmy, czasem siadaliśmy w jakiejś knajpce, by odpocząć i posilić się. Pewnego razu podszedł do nas kelner i zaczęliśmy rozmawiać – po angielsku. A co by Pan nam polecił węgierskiego? A skąd jesteście? – odparł kelner, młody człowiek, najwyżej 30 lat. – Z Polski. – To jesteśmy przyjaciele! – Oczywiście! Ta rozmowa jest pewnym symbolem relacji polsko-węgierskich, ale nie tych powierzchownych, oficjalnych, ale autentycznych, pomiędzy ludźmi.

Skąd się to wzięło? Historia budowania przyjaźni polsko-węgierskiej to kilka wieków, począwszy od koligacji rodów królewskich pod koniec Średniowiecza, personalnej unii królewskiej, postaci Stefana Batorego, przez Wiosnę Ludów w połowie XIX wieku, pomoc węgierską dla Polski walczącej z bolszewikami w 1920 roku, postawę lojalności Węgrów wobec Polski w 1939 roku, podobne doświadczenia pod panowaniem monarchii austro-węgierskiej, a potem pod butem komunizmu, aż po pomoc Polaków dla Węgrów w 1956 roku (krew, leki itd.), wspólne starania o wejście do NATO i UE i współpracę w ramach Grupy Wyszehradzkiej. To jednak nie tłumaczy wszystkiego. Jest coś nieuchwytnego w tych relacjach, co buduje tę przyjaźń, mimo jakichś tam dawnych drobnych wojenek i zatargów.

Na uroczystościach związanych z węgierskimi świętami narodowymi (15 marca – rocznica Wiosny Ludów, 20 sierpnia – dzień patrona Węgier Św. Stefana, 23 października – święto Niepodległości) od lat pojawiają się duże grupy Polaków, z których część przyjeżdża do Budapesztu polskim pociągiem przyjaźni polsko-węgierskiej.

Polak, Węgier – dwa bratanki, i do szabli, i do szklanki – głosi stary wierszyk, który ma dokładny odpowiednik w języku węgierskim.

Dziś Węgry znów są naszym sojusznikiem, przyjacielem, oparciem i pierwszym partnerem politycznym. Polska i Węgry stworzyły razem z Czechami i Słowacją Grupę Wyszehradzką, a kilka lat temu – wraz z innymi państwami regionu – Trójmorze (Austria, Bułgaria, Chorwacja, Czechy, Estonia, Litwa, Łotwa, Polska, Rumunia, Słowacja, Słowenia, Węgry).

Partia Viktora Orbana odniosła ogromny sukces w 2010 roku, zdobywając większość konstytucyjną w parlamencie, i zmieniła na korzyść oblicze Węgier: wprowadziła nową konstytucję, nowe ustawy tzw. kardynalne, oczyściła kraj z różnych starych naleciałości i z długów.

Polska powinna się wzorować na Viktorze Orbanie, o którym jest książka”Napastnik” (p. zdjęcie). Ciekawie napisana, pokazuje drogę tego polityka, który wyrósł na europejskiego męża stanu. Dziś Viktor Orban jest premierem już trzecią kadencję i nadal ma ze swoją partią większość konstytucyjną w węgierskim parlamencie. Zaś na forum UE Orban broni Polski i żąda dla Polski więcej szacunku. Dobrze mieć takiego przyjaciela. Viva Hungaria!

Dodaj komentarz