Polska racja stanu i strategia a polityka Niemiec

Fakty są takie: Niemcy to nasz największy bezpośredni sąsiad, z Niemcami mamy największą wymianę handlową, w Polsce operuje bardzo dużo niemieckich firm, sporo Polaków mieszka i pracuje w Niemczech, między Polska a Niemcami jest dużo powiązań komunikacyjnych, rodzinnych, Polska i Niemcy mają wspólne interesy klimatyczne, hydrologiczne, podobną kuchnię i zwyczaje – nawet sobie nie zdajemy sprawy, jak blisko jesteśmy kulturowo. Na zdrowy rozum, tych wspólnych interesów jest więcej – ruch turystyczny, tranzytowy, zaopatrzenie energetyczne, żywnościowe, żegluga bałtycka, przezwyciężenie historycznych animozji itd. Ponadto, Polska jest dużym, rozwijającym się szybko krajem, największym w pasie od Finlandii i Szwecji po Słowenię i Grecję.

Czy nie powinno być w interesie Niemiec wspieranie i wzmacnianie Polski? Oczywiście, że tak! Dlaczego?

  1. Silna, dostatnia Polska to stabilność na wschodniej granicy Niemiec
  2. Rozwijająca się prężnie Polska to dobre biznesy dla niemieckich firm
  3. Bogatsi Polacy to lepsi partnerzy w turystyce, zakupach, wspólnych inwestycjach itd.
  4. Polska może być przeciwwagą dla Francji, partnerem reprezentującym wschodnią część EU.
  5. Niemcy mogą zyskać wizerunkowo, wspierając rozwój kraju, który najbardziej zniszczyli podczas wojny.
  6. Polska i Niemcy mogą realizować wspólnie duże projekty – środowiskowe (np. wzdłuż Odry), energetyczne, przemysłowe.
  7. Polska i Niemcy mogą się wspólnie bronić przed agresją (medialną, finansową, gospodarczą itd.) Rosji, Izraela, Chin itd.

Zatem, dlaczego nie widać tego interesu Niemiec we wspieraniu Polski, tylko ataki, pomówienia i spory? Bo – i to piszę jako ktoś, kto zna Niemcy i Niemców – primo, Niemcy wciąż tkwią w kompleksie winy, w procesie odreagowywania (kąśliwego czasem) na antyniemiecką (choć historycznie słuszną) retorykę Polaków; secundo, Niemcy wciąż mają fałszywe stereotypy dotyczące Polski i Polaków (kradną, piją, nie potrafią się gospodarzyć, nie potrafią się dogadywać itd.). Stąd obcesowa, czasem zimna i napastliwa postawa niemieckiej klasy politycznej wobec Polski. Oczywiście, za tym stoją często doraźne materialne interesy i interesiki niemieckich koncernów i banków, które chciałyby robić w Polsce bezproblemowo zyski, a jak im się te zyski okrawa, to bulgocą i robią groźne pomruki (np. Axel Springer, Commerzbank itd.)

Co z tego wszystkiego wynika? Ano to, że polski rząd powinien opracować adekwatną do tego politykę wobec Niemiec, która będzie zawierała:

  • uświadomienie Niemcom owej wspólnoty interesów i korzyści ze wspierania Polski
  • uświadomienie, że opłaca się Niemcom wypłacić Polsce reparacje wojenne
  • wskazywanie wspólnej wizji rozwojowej i obszarów współpracy, w Europie Ojczyzn
  • uruchomienie dużego projektu wymiany młodzieży (nie najpierw zwiedzanie Auschwitz, lecz zaprzyjaźnianie młodych Polaków i Niemców)
  • zapraszanie biznesu niemieckiego do robienia interesów w Polsce (oczywiście, zabezpieczając strategiczne sektory w rękach polskich)
  • pokazanie korzyści z uznania społeczności polskiej za mniejszość narodową w Niemczech
  • pokazanie Niemcom piękna Polski i polskiej kultury oraz przekonanie, że Polska jest gościnna, bezpieczna i dobrze rządzona
  • itd. itp.

Do tego jednak trzeba dobrego zespołu znawców Niemiec i ich mentalności, dobrych PR-owców, informatyków, ludzi znających świetnie język niemiecki i mogących przemawiać do Niemców. Uważam, że w polskim MSZ powinien zostać powołany od zera (z nowych ludzi) departament niemiecki, który taką strategię polityki polsko-niemieckiej opracowałby w szczegółach i potem wdrażał. Mamy środki i możliwości, a postulowałbym nawet utworzenie fundacji, która by to wspierała i realizowała, np. Fundacji im. I.J.Paderewskiego (Ignacy Jan Paderewski herbu Jelita – polski pianista, kompozytor, działacz niepodległościowy i polityk. W 1919 roku sprawował funkcje premiera i ministra spraw zagranicznych RP. On spowodował, że prezydent Wilson wpisał na listę swoich postulatów odrodzenie państwa polskiego. Otrzymał m.in. Order Orła Białego, francuski Krzyż Wielki Legii Honorowej oraz tytuł Rycerza Wielkiego Krzyża Orderu Imperium Brytyjskiego).

Trzeba znaleźć też dobrych, przyjaznych Polsce partnerów po stronie niemieckiej, a wpływowych (może W.Schauble, może kluby przyjaźni niemiecko-polskiej, może niektórzy premierzy landów? Znam Niemcy i wiem, że takich partnerów po tamtej stronie można znaleźć.)

To byłby wielki projekt polityczno-dyplomatyczno-medialny, na miarę stulecia, na miarę przezwyciężenia animozji między Polską a Niemcami i wypracowania u Niemców pozycji partnera zasługującego na szacunek. To się historycznie i politycznie opłaca. Ale trzeba się za to odważnie wziąć. Do roboty, politycy!!!

Dodaj komentarz