Postępactwo zakompleksione

Rozmawiam z bliskim, znajomymi, przyjaciółmi i za nic nie mogą mi wyjaśnić, dlaczego taka spora grupa ludzi mieszkających w Polsce zachowuje się tak anty-polsko, głosuje na antypolskie partie, spieszy z fałszywymi donosami na Polskę za granicę, szermuje hasłami o “europejskich wartościach” nie nazywając ich konkretnie po imieniu, kopiując durnoty z tzw. zachodu na naszym gruncie. Co czwarty Polak popiera tych wypranych z patriotyzmu kosmopolitów, zaprzedaje się zachodnim rządom i bezczelnym instytucjom unijnym, służy pilnie zachodnim koncernom i korporacjom, nastawiony  na kasę, pozycję i poprawność polityczną.

Dlaczego tak się dzieje? Dlaczego ci ludzie nie są solidarni z Polską i Polakami, nie dbają o nasze interesy ani o wspólnotę lokalną, narodową?

Mam, po wielu dyskusjach i analizach, moją teorię, popartą obserwacjami i psychologią. Otóż myślę, że ci ludzie reprezentują typ zakompleksionego homo-postsovieticusa, przeżartego materializmem (komunizm to czysty materializm) i “internacjonalizmem” (komunizm mówił wprost o rewolucji światowej i likwidacji państw narodowych), przeszytego strachem o swój byt materialny, o utratę “świętego spokoju”, pozycji, komfortu i pieniędzy.

Ci ludzie mają głęboki kompleks “wschodniego Europejczyka”, którego zachodniacy uważają do dziś za gorszego, głupszego i mniej wartościowego, który “musi” doganiać “postępowego”, bogatego, “demokratycznego” i “kulturalnego” zachodniego kosmopolitę. To zakompleksienie powoduje ślepe naśladownictwo, brak dystansu i refleksji, generuje postawę “pożytecznego idioty”, którego wykorzystują zachodni cwaniacy i manipulatorzy.

Owi manipulatorzy posługują się całym instrumentarium uzależniania i ogłupiania tych biedaków znad Wisły: propagandą medialną, agenturą, stypendiami niemieckich i innych fundacji, pieniędzmi sorosów, którymi opłacają statystów, klakierów i krzykaczy, animowaniem ruchów bijących w cywilizację łacińską (jeśli nie wiesz, o co chodzi, poczytaj Feliksa Konecznego), w rodzinę, wspólnotę katolicką i narodową (feministki, LGBT, aborcja, gender, wychowanie bezstresowe, kosmopolityzm, “europejskość”), w końcu teczkami pełnymi haków na rozmaitych polityków działających w naszym kraju. Efektem jest cała kasta służalców, zastraszonych, szantażowanych lub o “spranej” świadomości, którzy wysługują się – świadomie (wtedy to zdrajcy) lub nieświadomie (wtedy to pożyteczni idioci) – wrogom Polski.

Do tego dochodzi cała grupa “zabawowych luzaków” lub ludzi skrzywdzonych złym wychowaniem, którym “wolność” bez norm moralnych uderzyła do głowy i chcą zmieniać odwieczny i jednoznacznie obiektywny ład społeczny, biologię i tradycję, zabijając nienarodzone dzieci, tworząc – nie wiadomo po co i na jakiej podstawie – jakieś dziwne “płcie”, forsując seksizm, hedonizm i rozwiązłość. To nie wolność, a utrata moralności i odpowiedzialności, bo podczas ułomnego wychowania i wciskania kompleksów (polityka wstydu i polskości jako nienormalności) ci ludzie się pogubili, zatracili moralnie i społecznie. Ponieważ nie mają nic innego do zaproponowania – nic konstruktywnego, odkrywczego, prospołecznego – to próbują zaistnieć i zwrócić na siebie uwagę jakimiś “odlotowymi”, szokującymi, sprzecznymi z prawem naturalnym i rozsądkiem ekscesami.

To są ludzie o głębokich podświadomych kompleksach, lękach, deficycie miłości, ciepła i empatii. To, co zauważam jako ich wspólną cechę: mimo gęby pełnej frazesów, nie szanują oni innych ludzi, lecz ich agresywnie atakują, operując mową nienawiści, którą zarzucają innym.

Próbują rozpychać się łokciami, mydlić nam oczy, rozmywać pojęcia, np. małżeństwo, które i językowo, i zgodnie z naszą konstytucją jest związkiem mężczyzny i kobiety, a nie związkiem pary homoseksualistów, czy np. człowiek, który od poczęcia w łonie matki jest człowiekiem, ale dla nich znaczy nic – jakąś “bezwartościową zygotę”. Ubierają więc swoje demoralizujące treści w ładne słówka i próbują przemycać perfidnie do szkół, siejąc spustoszenie w głowach młodzieży. Za chwilę będą chcieli obalić cały nasz odwieczny ład moralny i społeczny, zechcą adoptować dzieci przez pary homoseksualne (człowiek potrzebuje do zdrowego wychowania i matki, i ojca!), zażądają nieograniczonego dostępu do aborcyjnego mordowania dzieci itd. Zero refleksji, zero odpowiedzialności, hulaj dusza, piekła nie ma. Rozwalić cały ład społeczny, by jeszcze łatwiej było manipulować i rządzić ludźmi przez podejrzane sitwy.

Takiemu scenariuszowi mówię i większość Polaków mówi: NIE! I chwała Bogu! Nie można dopuścić do tego, by zdecydowana mniejszość (kilka procent zaprzańców) narzuciła nam swoją narrację, swoje zakompleksione reguły i zapaprała język. Ich trzeba terapeutyzować albo gonić.

Każde imperium przechodzi przez rozmaite fazy rozwoju. Ostatnie trzy to: przepych, rozpusta i upadek. Imperium tzw. zachodu właśnie wkracza w fazę upadku, bo rozpusta i bogactwo już się dokonały. Otrzeźwiejcie kosmopolici znad Wisły, albo, jeżeli tak wam się ten zachód podoba, to sobie tam jedźcie…

PS. Dzień 1 listopada to niezła data na powyższą refleksję, bo w końcu nasi Zmarli, nasi Ojcowie i Dziadowie, walczyli o Polskę, wykuwali w znoju ład społeczny i moralny, zawdzięczamy im nasze piękne, polskie tradycje. Niechaj spoczywają w  pokoju.

Dodaj komentarz